MENU:

Strona główna
 
Siostra Maria
 
Wspomnienia
 
Rekolekcje
 
Kontakt
 
Ważne info.
 
Świadectwa
 
Galeria
 
M. wstawiennicza
 
Linki
 
Dojazd do Domu
 
Geneza Odnowy
 


Charyzmatyczka Maria z Żar - życie, pisma, świadectwa
Maria Jurczyńska (1919 – 1996), zwana Siostrą  Marią, była żoną i matką pięciorga dzieci. Od końca lat 70. ...

 

ŚWIADECTWA

        Doświadczenie Boga w życiu, uzdrowienie i odkrycie na nowo Jego obecności i miłości jest doświadczeniem bardzo osobistym, dlatego bardzo często nie łatwo to opisać i ująć w kilku prostych a zarazem klarownych zdaniach, szczególnie gdy obejmuje ono rozległy obszar naszego życia. Wielokrotnie świadectwo musi w nas dojrzeć i przynieść owoce w swoim czasie. Pan Bóg jednak oczekuje od nas dzielenia się tym co czyni w naszym życiu, a to po to aby inni którzy to czytają mogli również poprzez
Twoje świadectwo
dotknąć Jego miłości i otworzyć się.
Dlatego podziel się z innymi tym co otrzymałeś - nie zatrzymuj tego tylko dla siebie.


ŚWIADECTWA Z REKOLEKCJI PODCZAS ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO


REKOLEKCJE OGÓLNE

REKOLEKCJE MŁODZIEŻOWE

REKOLEKCJE OGÓLNO - MŁODZIEŻOWE

REKOLEKCJE DLA ZAKOCHANYCH

ŚWIADECTWA Z REKOLEKCJI PODCZAS ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO

     Bóg dał mi dar męstwa. Pokazał mi, że jeśli Mu zaufam to będzie mnie prowadził. Zabrał mój niepokój i pokonał wszelkie słabości i obawy związane z brakiem wiary w siebie. Umocnił mnie w posługiwaniu śpiewem. Bóg mnie wołał, bym oddawała Mu cześć śpiewając, ale mój brak akceptacji samej siebie i strach przed opinią innych ludzi zamykał moje serce na działanie Ducha Świętego. Wczorajszy wieczór (Wigilia Zesłania Ducha Świętego) utwierdził mnie w tym, że moja posługa śpiewem jest tym, czego Bóg pragnie i będzie mnie w tym wspierał. Otrzymałam radość i ogromny pokój w sercu. Chwała Panu!

 

      Najpiękniejszą rzeczą jaką mi Bóg pokazał jest zdanie z konferencji: „Miłość nadaje naszym czynom wartość i stanowi o ich wielkości”. Zachęcił mnie Pan Bóg do bardziej świadomego przeżywania każdego dnia i wierności w rzeczach małych dlatego, że kocham Jezusa. Pan dał mi jeszcze łaskę służenia z ludźmi, którzy wzbudzali we mnie podziw i z którymi bałam się służyć z pychy, aby nie usłyszeć słów uwagi i pouczeń. Dzięki pokojowi i odwadze oraz radości, które towarzyszyły przyjściu do mnie Ducha Świętego zdecydowałam się nie patrzeć na moją wygodę i oddawać Jemu cześć, tak jak mnie do tego zapraszał… Agnieszka

 

      Czas tych rekolekcji był dla mnie czasem oczekiwania na Zesłanie Ducha Świętego, na to, że odrodzi mnie do nowego życia, że w wyniku zesłania Ducha Świętego nastąpi jakiś wyraźny przełom w mojej relacji do Boga. Już od rana w sobotę – wigilię Zesłania serce wyrywało się z mojej piersi z radości na myśl o wieczornym czasie uwielbienia i Eucharystii o 24.00. To  napięcie narastało z każdą godziną. Tymczasem Bóg przyszedł w Duchu Świętym w wielkim pokoju i bardzo delikatnie nawiedzając moje serce Miłością, tak przez wielkie „M”. Chwała Mu za to, cześć i uwielbienie! – Maria

 

      W czasie tych rekolekcji posługiwałam na kuchni. Msza św. o północy z Uroczystości Zesłania Ducha Świętego była dla mnie największym czasem spotkania z Jezusem Spotkałam Go żywego pod postacią chleba. Dotknął mojego serca i wlał dużo pokoju. Zabrał to co mnie dręczyło i dał wiele łask i radości bo jest moim prawdziwym przyjacielem - Asia

Do góry



REKOLEKCJE OGÓLNE

Maryja nauczycielką życia w Duchu Świętym 10-12.12.2010 r. – prowadził ks. Zbigniew Tartak 

Dziękuję Duchu Święty za kolejną lekcję kształtowania mojej wiary. Dał mi kapłana, przez którego umacniał moją więź z Bogiem. Jadąc na rekolekcje pragnąłem usłyszeć takie nauki. Tak się stało, dziękuje Duchowi Świętemu i Bogu (Ojcu).

Chwała Panu!                                                                                                                     ……. 

Przyjęłam bardzo do serca słowa Jezusa- przez Kapłana, aby zanurzać siebie i każdego człowieka w Krwi Chrystusa. Zawierzać wszystko Miłosierdziu Bożemu (każdą pracę, wszystko, najmniejszą myśl), aby Krew Pana tętniła w całym moim człowieczeństwie. Amen

                                                                                                                Krystyna 

Jezu, dziękuję Ci za te rekolekcje, gdyż dzięki nim, otworzyły się moje oczy na sprawy, o których nie miałam pojęcia.                                                                                                                …….

 

W końcu moje serce napełniło się miłością Bożą. Serce moje aż mnie kłuje i pęka w szwach od miłości. Dziękuję Bogu, że jestem z wami i pragnę dalszych spotkań. Bóg zapłać!

Dzięki tym rekolekcją poczułam jak w moje serce wszedł Duch Święty, rozwiązał mi język, powiedział: „ Nie bój się mówić i wielbić Boga na głos, tak szczerze z głębi serca, miłości”. Po raz pierwszy w swoim życiu poczułam rękę samego Ojca, położoną na moim (pewnie) niezbyt czystym sercu. Dziękuję za ten czas, który tu przeżyłam, za modlitwę i za łaski Ducha Świętego oraz obecność mojego Ojca- Taty, który kocha nas tak czystą, bezwarunkową miłością. Kocham Cię Panie!

                                                                                                                …….

Pan przyprowadził mnie do Siebie, żeby wlać w moje serce swoją Miłość, abym była Jego narzędziem w swojej rodzinie: dla męża, dla piątki dzieci oraz w pracy wśród dzieci, młodzieży i nauczycieli, którzy bardzo potrzebują zanurzenia w Jego Krwi i Miłosierdzia.
     Chwała Panu, Maryjo otulaj mnie w każdym momencie Płaszczem Swej Miłości i pozwól mi trwać z Panem w każdej chwili życia. 

                                                                                                                Monika S. 

Na tych rekolekcjach Pan Jezus pokazał mi przyczyny bylejakości mojego życia. Ważne były dla mnie słowa z orędzia Matki Bożej „wiele pracujecie ale bez błogosławieństwa”. Mój dzień był do tej pory podzielony na „modlitwę” i „pracę”, a Jezus ma być cały czas we wszystkim. Wzruszyły mnie słowa o tym, że Pan Jezus może być samotny kiedy do Niego nie przychodzimy. Nigdy tak nie myślałam. Przecież ma ludzi, którzy Go kochają, a jednak może być samotny beze mnie. Chciałabym na to nie pozwolić. Dziękuję Bogu za to, że mimo wrażenia oschłości jakie ostatnio odczuwam, wiele do mnie dotarło. Oby tylko Słowo wydało owoc. Chwała Bogu!

                                                                                                               Ala, 40 lat 

Podczas sobotniej Eucharystii doświadczyłam uzdrowienia relacji z moją mamą, do której żywiłam żal za brak miłości w dzieciństwie. Ofiarowałam swoje serce, prosiłam Jezusa Miłosiernego o przemianę mojego serca, by Maryja we mnie przebaczyła mojej mamie.
     Zrozumiałam, że moja mama może w swoim życiu nigdy nie doświadczyła miłości i dlatego nie potrafiła mi jej okazać. Po zakończonej Eucharystii zadzwoniłam do mojej mamy, przeprosiłam ją za wszystkie przykrości jakich doświadczyła ode mnie i powiedziałam, że bardzo ją kocham. Chwała Panu! 

                                                                                                                Bożena

Pan Jezus uzdrowił moje serce i moje życie i ponownie nauczył mnie widzieć Jezusa, w każdym napotkanym człowieku. Przypomniał mi o Jego wielkiej miłości i o swoim miłosierdziu. Wiem, że Jezus kocha mnie taką jaka jestem. A ja powinnam codziennie prosić Jezusa abym wzrastała w mojej wierze i umacniała ją.

                                                                                                                ……. 

Moje uczucie tych rekolekcji przeniknęło moje serce, czuje jak rozrywa mi serce a łzy miłości cisną się na policzki. Nie mogąc tego zatrzymać modlę się o dzieci, rodzinę i wytrzymałość, zawierzam siebie Panu Bogu. 

                                                                                                                ……. 

Duch Święty rozświetlił moje serce, moją duszę abym umiała całym życiem wyraźniej widzieć Jezusa Chrystusa, który jest ze mną w każdym ułamku sekundy. 

                                                                                                                Bogusia

Owocem tych rekolekcji jest dar przebaczenia i miłość do mamy…

Bóg zachęca mnie do walki duchowej. Rok temu doświadczyłam ogromniej mocy modlitwy zanurzenia siebie i bliskich w Najświętszej Krwi Chrystusa. Usłyszałam tez słowa, aby modlitwa stała się jak oddech. Dziękuję Bogu za to nawoływanie do życia tą modlitwą w każdej chwili życia. Ta modlitwa przemieniała moje serce, przynosiła pokój serca, zmieniała patrzenie na ludzi i trudne sytuacje w życiu codziennym. Widzę, jak Bóg uzdalnia mnie do kochania tych, których spotykam w codzienności, mocą tej modlitwy.

Dziękuję Panu za to, że wlał w moje serce i wlewa, gdy powierzam Jemu siebie i wszystko co mnie spotyka. Chwała Panu! Alleluja!

                                                                                                                        … 

Duchu Święty, obudziłeś we mnie wszystko na tych wspaniałych rekolekcjach, w których uczestniczyłam pierwszy raz. Są one dla mnie drogowskazem na dalsze  moje życie. Nie potrafię wyrazić tego pięknymi słowami. Jedno słowo, które mnie umocniło, to „Miłość”, która przeszyła mnie i moją osobę. Dziękuję Ci Duchu Święty, kocham Cię z całego serca, ze wszystkich sił swoich.

Wyjeżdżam do domu umocniona i wzbogacona Twoim działaniem. Dziękuję Ci Boże za wszystko i dobrym ludziom, dzięki którym się tu znalazłam.

                                                                                                               …

Po raz kolejny otrzymałam tu szereg łask, po raz kolejny nawrócenie. Pan Bóg przyciąga, drąży. Jest miłosierny, nie pokazuje mi całej prawdy o mnie naraz. Może ciężko byłoby mi się z nią zmierzyć. Jego miłość i miłosierdzie ogarnia mnie, otacza, opływa.. Jest jak lekarz, jak ojciec.. Po raz kolejny otrzymuję więcej niż… oczekiwałam (?!), myślałam (?!). Po raz kolejny próbowałam po swojemu myśleć, oczekiwać, zgłębiać. Nie wyobrażam sobie, co będzie kiedyś tam, ale już się cieszę! Chwała Panu Bogu Najwyższemu! 

                                                                                                                        Amelia, 37 l. 

Panie, chcę Ci dziękować, że na nowo przez ręce Maryi otwierasz mnie na Ducha Świętego, że uczysz mnie miłości bezinteresownej, prawdziwej, napełnionej Twoją mocą. Dziękuję Ci, że mogę kochać bliźnich, patrzeć na nich Twoimi oczyma. Pragnę abyś uczył mnie Twojego patrzenia, słuchania i bezinteresownego zaufania Twojej mocy w Duchu Św. Chryste, Boże mój dziękuję, że mnie kochasz. Dzięki tej miłości, Twojej miłości, mogę kochać bliźnich. Posyłam mnie do innych i Ty działaj przeze mnie. Jezu ufam Tobie! 

                                                                                                                        Viola 

Pragnę całym sercem podziękować Panu  Jezusowi i Matce Najświętszej za to, że mogłam uczestniczyć w tych rekolekcjach. Widzę jak bardzo były mi potrzebne teraz na mojej drodze duchowego życia. Moje serce zostało jakby odmienione nowym Bożym zapałem, większą gorliwością w modlitwie, Miłością i zawierzeniem Bożemu Miłosierdziu. Cudowny nasz Lekarz dotknął i uleczył moją duszę od małości i powierzchowności, od szarości w których trwałam od jakiegoś czasu. Promienie słoneczne dotarły do mojego wnętrza i życie odzyskało na nowo swój blask. Najwyższemu Bogu, ukochanemu Naszemu Ojcu, Zbawicielowi naszemu Panu Jezusowi oraz Duchowi Życia- Świętemu Duchowi, niech będzie cześć i chwała, miłość i uwielbienie. Teraz i zawsze i na wieki wieków! Niepokalana Matko Boża- dziękuję! 

                                                                                                                        … 

Jadąc na te rekolekcje pragnąłem aby Bóg otworzył moje serce i pomógł skruszyć moje twarde serce. To pragnienie zostało mi dane dzięki modlitwie wstawienniczej. Bóg dał mi nowe życie, wskazał jaką drogą mam iść. Jeśli będę czynił to co Pan mi wskaże, osiągnę spokój i równowagę. Wykład księdza był dla mnie wielkim darem. Niech Pan Błogosławi.

                                                                                                                    Zbyszek, 63 l.  

Decydując się na uczestnictwo w rekolekcjach, pragnęłam poznać wolę boga względem mnie. Upewnić się, ze Bóg pragnie tego, abym szła coraz bardziej odważnie Jego drogą.—drogą Jego miłości. Podczas głoszonych konferencji i nauczań, Jezus dodał mi siłę i moc kroczenia za Nim. Zabrał ode mnie moje obawy, lęki, niepewności. Okazał swoją przeogromną miłość, poprzez osoby uczestniczące w tych rekolekcjach. Dziękuję tobie Jezu za Twą miłość, za to ze mogłam uczestniczyć w rekolekcjach, za kapłana, osoby prowadzące i nas uczestniczących. Chwała Tobie Panie. 

                                                                                                                        Anna, 64 l. 

Panie Jezu, jadąc do Ciebie spodziewałam się … a Bóg znowu mnie zaskoczył. Zadziwia mnie Jego mądrość, że robi w moim życiu zupełnie odwrotnie niż ja pragnę. Zobaczyłam ludzi poranionych przez życie, zagubionych, zalęknionych, nawet zakompleksionych i pomyślałam: Panie, my dlatego tu jesteśmy, bo nigdzie nas nie chcą…

Ale w czasie modlitwy, te z pozoru „liche” istotki, wydały owoc miłości i ufności do boga. W tych duszach poczułam jedność opartą na Bogu, ciepło. Zrozumiałam, że właśnie przez te niepozorne dla świata, niewidzialne na ulicy istoty Pan dokonuje swojego dzieła. On, Bóg przychodzi w rzeczach małych i niedoskonałych, w ciszy i pokorze. Jezus otworzył moje serce abym wyzbyła się lęków że zostanę kiedyś sama, lęków o tak wiele, które wobec tak wielkiej miłości są takie małe. Pan Jezus jaśnieje teraz w moim sercu, bo dał mi wolę służenia mu sobą. Dał laskę patrzenia na innych Jego oczami. Czuję Go w sobie, w swojej ciszy która wypełnia teraz moje serce. Czuję Go w miłości patrzenia Jego oczami na niedoskonałość. Kocham Go tak mocno, że rano kiedy nikogo nie było przytuliłam się do tabernakulum, aby mu za to podziękować i aby moje serce uczynił tabernakulum. Niech dzieje się Twoja wola Panie.

                                                                                                                              Dorotka, 44 l. 

            Jadąc na rekolekcje miałam poczucie, że nie powinnam tam jechać, coś mi mówiło nie. Wchodząc do budynku doświadczyłam jednak dziwnego spokoju wewnętrznego. Same rekolekcje to uczta dla mojej duszy. Jestem teraz ( a w szczególności po spowiedzi) spokojna, wyciszona i chcę przez cały czas chwalić Pana. Czuję to całym moim sercem, że Pan jest we mnie, stoi obok mnie, wspiera mnie. Jest On teraz całym moim życiem, Bóg uczynił to, bo miał taki plan wobec mnie. Na dzień dzisiejszy wiem, że będę trwać w Nim, z Nim i dla Niego. Kocham Cię Panie całym moim słabym sercem. 

                                                                                                                                 Jolka, 62 l. 

Jadąc na rekolekcje oczekiwałam spotkania z Bogiem i z braćmi i siostrami w modlitwie i nauczaniu. Bóg w tym czasie przemienił mnie, to znaczy uwolnił od strachu i lęku, obaw które mnie dręczyły i nie pozwalały spokojnie funkcjonować każdego dnia. Teraz czuje się jakbym była nowo narodzonym dzieckiem, wesołym, pozbawionym lęku i strachu. Wiem, że jestem napełniona siłą Ducha Świętego, którego było mi brak. Dzięki Bogu mam  wiele miłości do wszystkich. 

                                                                                                                 Czesława, 52 l.           


Rekolekcje  22-24 październik 2010r.  – „Któż jak Bóg” 

„Pan ma wielką moc…    w Nim cała nasza siła… Alleluja!” 

Pan Bóg w swojej wielkiej dobroci i miłości do mnie, wyrwał mnie z hałasu i zabiegania dużego miasta do „ZDROJU WODY ŻYWEJ” (szkoda, że na ulicach nie ma takich drogowskazów).

I mówił i działał i mówił i działał… czyni(ł) cuda:

  1. Dał mi czas! Nie spieszył się i nie kazał mi się spieszyć. Dał poczucie spokoju, harmonii, niespieszenia się.
  2. Dał ludzi, którzy słuchali (jedni) lub zagadywali (inni) lub pozornie (!!!) nie zwracali na mnie uwagi. Czułam, że jestem tu potrzebna, akceptowana, we wspólnocie!
  3. Dał łaskę odkrywania/odkrycia czym i jakim jest Serce Jezusa Kochającego, choć tak bardzo cierpiącego. Pozwolił poczuć czym jest miłość: Jego miłość do mnie, miłość do…
  4. Dał wolność. Pozwolił otworzyć się, ściągając bandaże ze starych ran. Pozwolił wypowiedzieć choć część tego, co od lat noszę w sercu.
  5. Dał… dał tak wiele, że nie wiem czy zdołam zapakować i wywieźć stąd. Po prostu ZDRÓJ ŁASK

--------------------------------------------------

      Od  momentu, w którym pojawiła się myśl przyjechania tu (kilka tygodni temu, podczas czytania książki s. Marii o modlitwie wstawienniczej), wiedziałam że właśnie tu, właśnie teraz mam tu być. 

„Jak dobrze jest dziękować Ci Panie…”                               Sylwia                              

            Na te rekolekcje przyjechałam niespodziewanie. Już wcześniej doświadczałam Bożego prowadzenia na drodze trudności życiowych i cierpienia. A słowa, które tu usłyszałam, utwierdziły mnie co do konieczności przyjmowania krzyża i ofiarowania dla Chrystusa.

      Zobaczyłam i zrozumiałam własną słabość i nicość, jak również błędy, których kiedyś nie dostrzegałam. Pragnę gorąco podziękować Panu za to światło Ducha Świętego.

      Siostry Marii osobiście nie znałam. Czytałam jej książkę „Modlitwa wstawiennicza”, która bardzo poruszyła mnie i umocniła w wierze. Myślę, że duchowo jest obecna jakoś w moim życiu i sądzę, że na pewno w Domu Rekolekcyjnym.

Chwała Panu za Jego Miłosierdzie. Dziękuję Ci Boże. Mająca przeczucie nowego życia w Duchu…                                                                                                                                                   Ula, 59 lat

      Bogu niech będą dzięki za ten czas rekolekcji, Matce Bożej za zaproszenie tu do Domu Rekolekcyjnego w Kunicach.

    Jest to dla mnie święte miejsce, w którym po raz kolejny zostałam ożywiona do czytelnego kroczenia Drogą Chrystusa w obecności Jego Matki. Zrozumiałam, że nie można opierać się na jednym wydarzeniu, trzeba szukać potwierdzać, rozeznawać czego oczekuje ode mnie Pan Bóg. Po raz kolejny przypomniano mi, czym w moim życiu jest rodzina i czym, kim ja powinnam być dla niej.

     Bogu dziękuję za zmianę mojej osoby, ale również za to, że dokonują się one w moim mężu. Chyba wracam stąd do domu lepszą żoną, bo mąż posyła mnie tu a kiedyś było inaczej. Dziękuję za głoszone konferencje, za świętość która widoczna jest dla nas w Was. Wracam do domu umocniona, radosna ale głodna Pana Boga.

      Dziękuję za ciepłą, rodzinną atmosferę. Za to ze tak naprawdę pozwolono mi poznać tu siebie, swoje serce, dziękuję za prowadzenie, za wszystko co usłyszałam co mogę wykorzystać w swoim życiu rodzinnym, małżeństwie.

                                                                                               Bożena, 46 lat 

        Jam zwyciężył zło… na tych rekolekcjach bardzo mocno doświadczyłam obecności siostry Marii Jurczyńskiej, jej pokoju, radości, oddawania każdego problemu Jezusowi, jej pokoju, czasu i zatroskania każdą osobą. Bogu niech będą dzięki, że było mi dane spotkanie s. Marii na ścieżce swojego życia. Amen.

                                                                                              Krystyna 

     Pragnę Panu Bogu podziękować za piękny i błogosławiony czas rekolekcji. Zaskakuje mnie swoją delikatnością i tym, jaki jest konkretny. Ukazał mi jak wiele mam jeszcze do zrobienia w swoim życiu, jak mało jeszcze we mnie Jego miłości. Pokazał mi jak bardzo mnie kocha, jaka jestem dla Niego ważna. Utwierdził mnie też, że jestem na dobrej drodze i idę we właściwym kierunku. Wyjeżdżam z tego domu pełna radości i pokoju. Przekonana, że będzie dobrze, że Jezus zna całe moje życie, i że zależy Mu na mnie. Nigdy nie był mną rozczarowany. Dziękuję za osoby posługujące modlitwą wstawienniczą, za ich delikatność i zaangażowanie. Nie znałam s. Marii, ale słuchając świadectw innych osób, zapragnęłam żyć w takiej komunii jak ona.

                                                                                               Edyta, 38 lat 

            Przyjechałem zraniony przez ludzi, z którymi prowadziłem firmę. Przez zamieszanie w tej firmie zostałem oskarżony o oszustwa i kradzieże. Tym samym, wspólnota odrzuciła mnie i zwrócili się do mnie jej przedstawiciele, abym się wycofał z Kościoła. Wynikiem tego, od dwóch lat nie służę w żaden sposób, pomimo iż chodzę na spotkania. Dzisiaj, po tych rekolekcjach, wiem że:

  1. dla Pana Boga jestem ważny,
  2. tylko On mnie może osądzić,
  3. mam trwać dalej w tej wspólnocie, bo to sam Bóg mnie do niej powołał,
  4. to Bóg wyznacza moją drogę,
  5. Mam TRWAĆ, TRWAĆ, TRWAĆ

Robert, 39 lat 

            Chryste dziękuję, że na tych rekolekcjach dałeś mi silne potwierdzenie tego, że mam trwać przy boku mojego męża alkoholika. Dałeś mi zrozumieć, że tylko przeze mnie, będąc Twoim narzędziem, Ty możesz trafić i poruszyć serce mojego męża. Tylko dzięki miłości, jaką wlewasz w moje serce, mogę jego kochać, mogę kochać moje dzieci i ludzi, których Ty Jezu będziesz stawiał na ścieżkach mojego życia. Tu,  w tym domu, dałeś mi po raz pierwszy łaskę podziękowania za chorobę mojej mamy (schizofrenia), za zdrowie mojego taty! Za to, że pomimo tych trudności, Ty jesteś ze mną.

Jezu, mój miły Zbawicielu, dziękuję że jestem Twoim dzieckiem, że jestem narzędziem w Twoim ręku, że z twojej łaski daję się Tobie prowadzić. Jezu, umacniaj moje kroki, prowadź mnie przez życie. Chryste, nie daj mi nigdy odejść od Ciebie. A Ty Matyjo, ucz życia wewnętrznego, duchowego, rodzinnego, wspólnotowego, społecznego.

                                                                                                                                Viola, 35 lat 

            Dziękuję Boże za wyjątkowy czas doświadczenia obecności Jego żywego we mnie i w drugim człowieku. Po raz kolejny uświadomił, że oczekuje ode mnie wiary żywej… Dziękuję Jemu za to, że utwierdza mnie w przekonaniu, iż nie patrzy na moją marność i nędzę, tylko pragnie abym była narzędziem w Jego rękach, bo On jest zawsze przy mnie, nawet jeżeli ja o tym nie pamiętam. Dziękuję za to, że On widzi sens mojego cierpienia, choć ja tak często jego nie widziałam. On jest Bogiem Wszechmogącym. Jezus żyje i jest pośród nas! Któż jak Bóg! Dziękuję za to, że chce abym była jego naczyniem, nie ulepionym po mojemu ale według Jego planu.

                                                                                              Mała, 33 lata 

            Bóg działa! Widzę to teraz bardzo wyraźnie. Przyjechałam z wieloma „problemami”, Bóg je zweryfikował. Te, które okazały się „problemami mniejszej wagi” i ten jeden główny problem, który jest głęboko w moim sercu i życiu, a dotyczy mojej rodzimy.

Wszystko oddałam Bogu! Otrzymałam wskazówkę (można nawet powiedzieć- rozwiązanie problemu).

To nie przypadek, że tutaj w tym czasie jestem. Potrzebowałam tych rekolekcji, modlitwy wstawienniczej, utulenia w ramionach boga. Wiem, ze przede mną długa i przede wszystkim ciężka droga do rozwiązania problemu w rodzinie, ale ufam, ufam, ufam!!! Chwała Panu!

                                                                                               …… 

            Nie lękaj się, chcę cię ogarnąć Swoim Pokojem… to słowa, które usłyszałam w pierwszym dniu rekolekcji. Pan Jezus obdarzył mnie swoim pokojem, uwolnił mnie od przeszłości i dał laskę przebaczenia i uzdrowienia. Jezus żyje.                                                                                              Basia 

            Rekolekcje umocniły mnie w wierze w Boga Wszechmogącego. Bóg okazuje miłosierdzie i miłość, kiedy przychodzisz taka poraniona, zagubiona, nie dająca sobie rady z problemami dnia codziennego. Konferencje głoszone przez osoby posługujące i mówione przez nich świadectwa ich wiary, wspomnienie śp. Marii Jurczyńskiej, wzbudziły we mnie pragnienie większej relacji z Panem Bogiem. Kroczenie za Nim, aby wypełniała się Jego wola w moim życiu do końca. Cudowny czas ofiarowany, spędzony z Jezusem, nie jest czasem straconym. Jestem szczęśliwa, że mogłam tu być.
                                                                                              Kazia, 48 lat 

            Dziękuję Bogu za to, że chce mnie wewnętrznie uzdrawiać i uwalniać. Dziękuję, że pozwolił mi w tych rekolekcjach odkrywać, poznawać siebie takim jakim jestem naprawdę. Jezus chce mnie wyzwalać i prostować Jego wykrzywiony obraz. Wybacza i uczy wybaczania, też sobie. I za to wszystko, czego tu doświadczam, Chwała Panu!

                                                                                               A., 37 lat 

Pogłębiłam wiarę, jestem bliżej Pana Boga. Poznałam lepiej siebie, chcę kroczyć za Chrystusem i innych ludzi do Boga prowadzić. Chcę zost

                                                                 ……. 

            Dziękuję Panu Bogu za dar tych rekolekcji. Modlitwa wstawiennicza umocniła mnie w wierze i napełniła moje serce ufnością do Boga Ojca, Syna Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. Głoszone konferencje utwierdziły mnie, że Jezus żyje i jest pośród nas. Amen                                 

                                                                                              Teresa

 19-21 – Rekolekcje ogólne: W cieniu Józefa i Maryi o adoracji eucharystycznej i duchowym
              macierzyństwie w   intencji uświecenia kapłanów

Przyjechałam z pewnym „odkryciem” dotyczącym powodów mojej choroby, czyli depresji. Już po zrozumieniu problemu czułam się lepiej, ale chciałam przedstawić to Panu Jezusowi i poprosić o modlitwę.

Czuję bardzo dużą ulgę, wolność i radość. Po raz (chyba?) pierwszy w życiu wierzę, że Bóg mnie kocha, że troszczy się o mnie przez cale moje życie, że mimo zranień, z którymi człowiek sam się nie może uporać, prowadził mnie i „hartował w ogniu”.

Po raz pierwszy czuję ojcowską miłość Boga Stwórcy do mnie. Czuję się bezpiecznie, czuję się zadowolona (uwolniona?) ale czas pokaże, bo tego nie można tak od razu stwierdzić.

Łatwo przyszło mi postanowienie: Modlić się o kierownika duchowego, czyli o tego jednego kapłana i za wszystkie osoby konsekrowane, z których on będzie przecież wybrany.

 

Alina, 39 lat

       Przyjechałam na rekolekcje wielkopostne, aby przeżyć bliskość Jezusa. Kiedy przyjechałam ,to z pewną obawą postanowiłam, że będę adorować Jezusa w nocy.

Jestem trochę zmęczona minionym rokiem ,a wiedziałam że jeżeli te wszystkie wydarzenia zostawię Jezusowi, to ja wyjadę z o wiele mniejszym bagażem.

      Od jakiegoś czasu dobro kapłanów leżało mi na sercu, a te rekolekcje bardzo mi pomogły w nazwaniu tej troski i miłości do kapłanów, kleryków i osób konsekrowanych.

Wyjeżdżam stąd z postanowieniem modlitwy za kapłanów i za nowe powołania kapłańskie. Dziękuję Jezusowi za ten dar modlitwy za kapłanów, ponieważ wiem że Jezus nie powołuje świętych, ale tych którym chce pomagać osiągnąć świetność. Dlatego cieszę się, że modląc się za świętość kapłanów sama mogę zyskać wiele w zbliżeniu się do Jezusa.

      Owocem czasu spędzonego na modlitwie adoracyjnej jest łaska modlitwy postem w piątki, za kapłanów i nowe święte powołania kapłańskie J

 

Gosia, 45 lat

      Nie odpoczęłam J przeciwnie, Pan zadbał bym nie miała tak zwanego czasu wolnego- wypełnił go służbą, także w nocy.

Pan troskliwie podlewał, pielęgnował ziarenko powołania do modlitwy za kapłanów, które dużo wcześniej zasiał w moim sercu; dołączył i rozwinął nową odrośl- służbę kapłanom. Dziś jeszcze nie mam pewności (tylko przypuszczenia) jak ta służba miałaby wyglądać i na czym polegać. Wierzę, że Bóg w swoim czasie to objawi.

 

Maria, 46 lat

     Przyjeżdżając na rekolekcje chciałam pogłębić swoją wiarę, ale też odnaleźć siebie i drogę, która mam iść. Chciałam też wyciszyć się i poadorować Pana Jezusa, wsłuchać się w Niego i po prostu być przy Nim, trwać przy Nim!

      Będąc na rekolekcjach zauważyłam jak ważna jest modlitwa za kapłanów, wcześniej nie miałam takiej świadomości. Miałam kiedyś okazję przyłączyć się do modlitwy za kapłanów poprzez „Margaretkę”, ale myślę że wtedy nie dorosłam jeszcze do tego.

Na ten czas postanowiłam ofiarować czwartkową Eucharystię za jednego kapłana i modlić się o niego!

Na modlitwie wstawienniczej dostałam konkretne słowa, co mam dalej czynić aby zgłębić moją wiarę, aby ją uporządkować, żeby wybrać się na rekolekcje Ignacjańskie, o których już długo myślałam, a także sięgnąć do podstaw, do lektury i Katechizmu Kościoła Katolickiego!

To są konkretnie znaki dla mnie, na które czekałam (wskazówki na dalszą drogę) J 

Magda, 24 lata 

     

      Pragnęłam być na rekolekcjach i w nich uczestniczyć, modlić się za kaplanów i w różnych intencjach.

Pragnęłam być u spowiedzi, którą odbyłam z całego życia, za którą Panu Bogu bardzo dziękuję i z tą myślą jechałam.

Modlę się w margaretkach za kapłanów i jeszcze będę bardziej się modliła i ofiarowała Komunię św., Msze św. I inne modlitwy. A w poniedziałki poszczę za dusze zmarłych księży. I pragnę otwierać serce, żeby Jezus w nim mieszkał.

 Krystyna, 53 lata

 

Kiedy dostałam zaproszenie do udziału w tych rekolekcjach, było to dla mnie tak oczywiste, że wezmę w  nich udział, jak to że bez kapłana trudno wzrastać w chrześcijaństwie.

Kapłani w moim życiu byli obecni od urodzenia, nie tylko w posłudze ale też na co dzień, jako dobrzy sąsiedzi. Tak się składa, że zawsze mieszkałam po sąsiedzku z plebanią.

Kiedy w dorosłym życiu, mój dom znalazł się w większej odległości od kościoła, to i tak przewijali się przez niego księża, klerycy. Zawsze w jakiś sposób byłam z nimi związana modlitwą. Wiem jak bardzo potrzebowali tej modlitwy.

      Przyjeżdżając na rekolekcje chciałam pogłębić swoja własną formację modlitewną, ale to czego doświadczyłam przerosło moje oczekiwania.

Pan Jezus pokazał mi, że ma dla mnie zadanie, które w zasadzie już zostało rozpoczęte. Cicha piątkowa adoracja Najświętszego Sakramentu w intencji kapłanów dźwigających krzyże swojego kapłaństwa.

Będę krzewić w swojej parafii Duchowe Macierzyństwo Kapłanów.

Dziękuję Bogu Najwyższemu, Matce Pięknej Miłości, że mnie tu przywiedli. 

Lucyna, 52 lata 

     
     Przyjechałem tutaj bez żadnych oczekiwań, myślałem że będą to typowe rekolekcje, jak jedne z wielu… właściwie, to nawet miałem w planach pojechać gdzie indziej. Zostałem jednak mocno zaskoczony przez Boga.

Bóg świadomie mnie tu przyprowadził. Na modlitwie wstawienniczej Jezus prawdziwie dotknął mego serca, zburzył mur w mojej duszy spowodowany grzechem, z którym walczyłem… i chociaż przebaczył mi ten grzech w sakramencie pokuty, to potrzebna była mi ta modlitwa, aby wymazał skutki tego grzechu w moim życiu.

Chwała Panu!

                                                                       Roman, 31 lat

       Pan Bóg ugruntował moją wiedzę i moje przekonania dotyczące troski o kapłanów. Prowadził mnie poprzez spojrzenie na kapłana jako człowieka zmagającego się w swym kapłaństwie od samotności do rozwoju duchowego, świętości, zbawienia…
Poprzez drogę swojego życia, czuje że Bóg powołał mnie i wybrał do służby modlitwą i oddania swojego cierpienia za kapłanów, którzy odeszli od kapłaństwa. Będę ofiarowywać się za ich powrót do służby Bogu w kapłaństwie, do którego zostali powołani i wyświeceni.
Bogu niech będą dzięki za wszystkie łaski. 

Joanna, 41 lat


05-07.12.2008 "Zawierzenie Maryi"  (ks. Z. Tartak)

          Podczas tych rekolekcji poczułam jak bardzo mnie kocha Pan Jezus i uświadomiłam sobie, że  nie mogę wątpić bo On jest prawdziwy i zawsze będzie. Przyjechałam w intencji moich rodziców żeby się zeszli i byli razem ze sobą do końca życia. A także żeby mama i jej rodzina uwierzyli w Pana Jezusa.
Daria lat 11.

 Na rekolekcje przyjechałem wymodlić zdrowie dla mojej mamy. Modliłem się także za moją kuzynkę. Czasami, a nawet często wątpiłem w Boga nie chodziłem do kościoła i nie modliłem się. Te rekolekcje dużo zmieniły i od teraz nie zwątpię.
Tomasz 13 lat.

  Dopóki nie przyszedł ostatni rekolekcyjny wieczór - nie wiedziałam, po co Bóg wysłał mnie do Kunic. Tej nocy uczestniczyłam w modlitwie wstawienniczej, w której prosiłam o otwarcie mojego serca dla Pana Boga i całkowite zawierzenie. i choć zabrzmi to absurdalnie, wyśniła mi się nad ranem sama obecność, bliskość Maryi i różańca - a nie faworyzowałam nigdy tej modlitwy. Wtedy zrozumiałam: "Módl się do Mnie" Tego niedzielnego poranka poczułam po raz drugi w życiu - co to znaczy modlić się żarliwie i śmiać się sercem wchodząc do kościoła. Bywam sceptyczna. Dużo decyzji podejmuję rozumowo. A dziś myślę, że tej nocy - tak właśnie upersonifikował się w moim życiu cud. Bóg do mnie przemówił. Magda 21 lat.

   Przyjechałam prosić Boga o łaskę nawrócenia dla moich dzieci. Na pierwszej adoracji Bóg pokazał mi jak mało mam zaufania do Niego, a moc modlitwy za moje dzieci jest wprost proporcjonalna do mojej wiary w skuteczność wypowiadanych słów na modlitwie. Na ostatniej konferencji dowiedziałam się, że jeżeli mam trudności by uwierzyć Bogu, zaufać bez reszty, to można prosić Matkę Bożą, by ona we mnie zawierzyła moje dzieci Bogu. By w moich modlitwach Ona za mnie ufała w Boże działanie. Ponad to byłam świadkiem cudownego uzdrowienia Jurka, który wraz  ze swoją siostrą był w mojej grupie dzielenia. Byłam światkiem, co uczynił Bóg Jurkowi, wysłuchując modlitw jego siostry. Poznałam jak silna może być modlitwa wypowiedziana za kogoś z wiarą i ufnością w Boże działanie. Wiem, że jeśli moje dzieci nie mają wiary, to Bóg może ich uzdrowić, dzięki mojej wierze. Chwała Panu. Wanda lat 55.

24 - 26.10.2008.
 "Oto jesteśmy, przychodzimy do Ciebie, bo jesteś Panie Bogiem naszym". (Jr3,22).

         Przyjechałem szukać pomocy i umocnienia. Zrozumiałem, że ważniejsze od rozwiązania moich problemów jest moje nawrócenie. Oparcie się na "Skale" jaką jest Pan Bóg. Wówczas usłyszałem słowa o owcach, które słuchają głosu Pasterza - to stało się dla mnie wielką nadzieją.

 

Jezus dał mi pokój w sercu, umocnił mnie, doświadczyłam Jego bliskości, zanurzyłam się w Nim jak tylko potrafiłam. Powierzyłam Mu po raz kolejny całe swoje życie, trudne sprawy i całą rodzinę.
Jadwiga lat 56. 
 

 Przyjechałam tu w stanie wewnętrznych niepokojów, lęku, natłoku negatywnych myśli związanych z sytuacją w domu rodzinnym i pracy. Zwykle nie jadę z wyraźnymi oczekiwaniami na rekolekcje, wiem, że wtedy  dokonują się rzeczy, o których nie jestem wstanie pomyśleć. Dzięki Jezusowi odzyskałam spokój i wewnętrzną pogodę ducha. chwała Panu.
Marta lat 32.

  Słuchając konferencji na tych rekolekcjach miałem wrażenie, że są skierowane do mnie. Były to rzeczy niby oczywiste ale, o których zapomniałem i nie zauważałem ich. Wyjeżdżam stąd z nową nadzieją.
Anonim.

09-11.11.2008.Więcbork "Rekolekcje Eucharystyczne"

         Dostałem podczas tych rekolekcji duży dar zrozumienia głębi Chrystusa podczas mszy świętej i zrozumienie, jak Bóg kieruje moim życiem abym był obecny na tych rekolekcjach. Poznałem moc Ducha Świętego podczas adoracji. W moim sercu odczułem, że jestem marnym pyłem otrzymując tyle łaski od Boga, gdzie po raz kolejny doświadczyłem Jego obecności i dobroci. Jestem alkoholikiem i to Bóg postawił mi na drodze ludzi, przez których przybliżyłem się do Kościoła. To On pokazał mi jak można być trzeźwym alkoholikiem i cieszyć się każdym dniem, oraz z radością przeżywać każdy dzień na nowo - chwała Panu - Felicjan lat 47.

          Dotknąłem żywego Jezusa w moim życiu. Doświadczyłem marności swojego życia. Jezus pokazał mi moje grzechy i to, co On zrobił z nimi na krzyżu. Kocham Go i całe życie oddam Jemu.
- N.... lat 41.

            Całe te rekolekcje były odpowiedzią na stawiane przeze mnie pytania. Pan Bóg bardzo mnie dotknął Swoim Słowem podczas Eucharystii i świadectwem Jacka i Halinki. Ja chciałam przeżyć ten czas po swojemu, ale Duch Święty poprowadził mnie inaczej i dał mi łaskę otwarcia się na Jego działanie. Powierzyłam Panu swoje wspomnienia, z którymi nie umiałam sobie poradzić, które miały wpływ na moje życie i małżeństwo. Teraz czuję, że jestem wolna,. Czas adoracji Najświętszego Sakramentu to najcudowniejsze chwile. Mogłam być z Nim "twarzą w twarz" , w ciszy, uwielbieniu i Jego Majestacie. W tym chlebie, w hostii ujrzałam Oblicze Boże w koronie cierniowej. Było to dla mnie wielkie pragnienie od dawna. Zadawałam pytanie: czy to na pewno, czy mi się tylko wydaje? Odpowiedź otrzymałam z ust ks. Artura słowami pieśni, która była potwierdzeniem tego co widziałam. Pierwszy raz także weszłam w dialog z Jezusem podczas nocnej adoracji.
Małgorzata - lat 35.

           Panie Jezu dziękuję Ci za dar ponownego odkrycia Ciebie i Twojej miłości. Przez Twoją miłość uwolniłeś mnie od przywiązań  i nawyków. Dziękuje, że uwolniłeś mnie Jezu od lęku pójścia za Tobą i całkowitego zawierzenia Tobie. Panie Jezu dałeś mi klucz do mojego wzrostu w wierze przez ukazanie mi znaczenia Eucharystii, Ofiary i działania Twojego z mocą. Ten czas rekolekcji był darem bliskości Ciebie. Dziękuję Ci za Twoją obecność i pokój, którego świat dać nie może.
Chwałą Panu Ania......

23.05-25.05- „Abyśmy byli jedno – o budowaniu więzi z Bogiem i ludźmi”
 

      Od tych rekolekcji nie oczekiwałam wiele. Chciałam się tylko spotkać z koleżanką, której dawno nie widziałam, ale Bóg dał mi 100 000-kroć więcej niż się spodziewałam. Przyjechałam tu negatywnie nastawiona do ludzi, mało otwarta na drugiego człowieka, ale też i na Chrystusa. Z Brakiem nadziei i wielkim bólem w sercu. W czasie tych rekolekcji wiele zrozumiałam, szczególnie podczas modlitwy wstawienniczej , która dodała mi sił ,nadzieję i wiarę.
      Spotkałam tu ludzi , którzy chcieli ze mną porozmawiać i którzy nie dali mi poczuć ,że jestem sama. Dzięki nim i Chrystusowi , którego adorowaliśmy wróciła mi chęć życia i zaufanie do drugiego człowieka. Poczułam obecność Boga przy mnie, szczególnie w otaczających mnie osobach. Za te wszystkie łaski, których doświadczyłam od Pana w czasie tych rekolekcji: Chwała Panu!

    Na rekolekcje tutaj  przyjechałam  po raz pierwszy z pragnieniem zbliżenia się do Boga. Liczyłam na spowiedź, zrozumienie i dobre rady dotyczące dalszej drogi życia. Ten krótki weekend dał mi wiele i pomógł dużo zrozumieć.
Otrzymałam możliwość otworzenia się przed innymi .Dowiedziałam się, że pomimo wszystkich moich błędów i grzechów Bóg mnie nie odrzuca, że nadal na mnie czeka. Do domu wracam pełna optymizmu, radości i nadziei na to ,że będę mogła
zrealizować plan Jezusa, jaki ma wobec mnie.                                                                            Kasia.

 Przyjechałam tu z jednym oczekiwaniem, a właściwie z jednym pragnieniem. Chciałam w czasie tych rekolekcji przystąpić do Sakramentu pokuty. Nie miałam większych oczekiwań , nie spodziewałam się niczego wielkiego ,jakichś wielkich doświadczeń w tym  czasie. Bardzo się cieszę, że tak właśnie było. Pan Bóg nie przyszedł do mnie poprzez „wicher ogromny, ale w lekkim powiewie, w prostocie i nie dokonał spektakularnych dzieł , ale właśnie w prostych gestach , słowach i poprzez spowiedź ukazał mi jak bardzo mnie kocha i że jestem cenna w Jego oczach. Poczułam w sercu w czasie tych rekolekcji wielki pokój oraz miłość. Uświadomiłam sobie  jak ja bardzo kocham moich bliskich i jak często
moje zachowania mogą ich ranić ,dlatego teraz wiem, co czyniłam złego im. Dotarło do mnie ,że miłosierdzie jest darem Pana Boga i nie jestem w stanie na niego zapracować. Jezus udziela mi swojego miłosierdzia ,bo  mnie kocha , a nie dlatego ,że uczyniłam coś dobrego.
      Jeszcze jednym ważnym aspektem tych rekolekcji jest dla mnie świadomość ,że Bóg ma dla mnie lepszy plan, niż ja .Przypomniał mi ,że to Jego wola jest najważniejsza i że powinnam się poddać Jego prowadzeniu. Pierwszy raz byłam na modlitwie wstawienniczej, dodałam mi wiele sił i pokazała mi dużo moich wad , z którymi powinnam walczyć.

29.02-02.03 – „Czyim jesteś uczniem?, tj. o warunkach bycia uczniem Jezusa” 

Podczas jednej z adoracji Najświętszego Sakramentu Jezus pokazał mi jaki były dotychczasowe powody, dla których chciałem za Nim iść. były to: powinność, obowiązek, czy też zdawanie sobie sprawy, że On jest jedynym wyjściem. Jezus pokazał mi także jaki powinien być powód kroczenia za Nim. On chce abym robił to z miłości do Niego i chce aby moje serce płonęło, abym był gorący. Podczas modlitwy wstawienniczej otrzymałem mocne słowa, które dały mi dużo do myślenia i pokazały czego ode mnie Jezus oczekuje. myślę, że owoce tych rekolekcji będą widoczne po jakimś czasie. 

Co Bóg uczynił w moim życiu? - Bóg mnie prowadzi i nie przypadkiem trafiłem w to miejsce. Oddałem się Jego woli i oddałem Mu życie. W  mój świat stopniowo wraca harmonia i ład. Zaczynam się uśmiechać i wierzyć w przyszłość z nadzieją. Uczę się cały czas być uczniem Jezusa, bo jestem jego dzieckiem.

DZIĘKUJĘ BOGU, za to, że oczyścił moją duszę i zdjął z niej ciężar grzechu. Mogę przebaczyć do końca. Dziękuję za spokój, który zagościł w mojej duszy i wiem, że to miłość Boga mnie dotknęła.

Wiem po co przyjechałam tutaj. Zawsze są z tego owoce. KRZYŻ - teraz potrafię go nieść, ciągle narzekałam, chciałam iść za Jezusem ale bez krzyża, a teraz go pokochałam.

Wiem co mam czynić, -  mam porządkować swoje życie. Zadanie mam jedno i jedno pragnienie, - żyć w obecności Bożej. Dzięki Bożej łasce mam pragnienie, które mam nadzieję, że Bóg wypełni swoją miłością, chcę odnowić swoje życie duchowe - modlitwę i znaleźć kierownika duchowego - myślę, że tutaj zaczął się mój nowy etap biegu w kierunku zbawienia, mojego zbawienia. Być uczniem Jezusa jest bardzo trudno, ale Bóg jest dawcą chcenia i pragnienia.

Luty 2007 - temat rekolekcji - ""Bóg pragnie nas mieć całkowicie zdrowymi""

Pragnę poznać Ciebie, Panie, Twoje oczekiwania względem mojej osoby, pragnę jeszcze bardziej być Twoja. Przemieniasz mnie Panie, kształtujesz modlitwę mojego serca. Ja nie tylko pragnę, ale oddaję się Tobie. Wzmacniasz moją ufność, budzisz moje serce do nowego życia. poznałam radość w trudnościach, chorobie, cierpieniu ciała i ducha. Coraz bardziej mówisz mi o Twojej miłości, dajesz się poznać i wzmacniasz moja wiarę. Pomagasz uwierzyć w cuda. Dajesz mi cierpliwość słuchania, trwania w ciszy mego serca przy Tobie. Zabrałeś mój chaos, który tworzyłam skupiając się na przeżyciach. Dałeś mi pokój. A trwanie przy Tobie to nie tylko mój monolog, ale też zasłuchanie. Dziękuję, że mogę być Twoja. Angelika l. 29

Starałam się nie nastawiać, podążałam za natchnieniem. Wiedziałam jednak, że musi dokonać się jakiś przełom w moim życiu - bardzo męczyłam się z lękami, może nawet fobiami, które okradały mnie z życia w pełni, w "obfitości". Domyślałam się, że stanięcie w prawdzie o sobie może być trudne, a nawet bolesne, ale wiedziałam też, że konieczne by wydobyć się z duchowej niemocy (nędzy?). Podjęłam to ryzyko. Podczas rekolekcji przejrzałam się jak w lustrze. Nie spodziewałam się, że wniknę aż w takie głębie mojego życia, w tak odległe zakamarki. Zrozumiałam w czym tkwi przyczyna moich trudności- postawiałam diagnozę. W jednej chwili zrozumiałam, że wszystko z czym niedomagam, moje uczynki, których nie chcę, grzech to moja jedyna praprzyczyna. To ja chcę być reżyserem mojego życia, pragnę również niepodzielnie pisać scenariusz mojej przyszłości. Dźwigam wszystko na wątłych ramionach z marnym skutkiem i jestem utrudzona i niezadowolona z wyników tego wysiłku. Dla Jezusa w tych karkołomnych próbach nie było miejsca, gdyz bałam się Mu powierzyć ster, zaufać, podpisać czek in blanco. Zrzuciłam to jarzmo, wracam wolna bez powrozu u szui, bo tu oddałam wszystko mojemu Mistrzowi. On poprowadzi moje życie lepiej. Agnieszka l. 34

Przyjechałam do Kunic na rekolekcje by usłyszeć od Boga prawdę o sobie co trzeba w moim życiu zmienić, co jest we mnie chore, złe. By Bóg wlał w moje serce odwagę podążania za Nim, by iść tam, gdzie mnie posyła. Pragnęłam tez by Bóg wlał w moje serce radość bym świadczyła o Nim z radością, ponieważ mam świadomość tego, że będąc ciągle smutną i skupioną na swoich problemach nie pociągam innych do Jezusa. W czasie rekolekcji Bóg przemienił moje myślenie. Pokazał mi, że bardziej mam słuchać tego co do mnie mówi, moje uzdrowienie nie nastąpi w sposób magiczny, mam współpracować z łaską i nie popadać w zniechęcenie, kiedy uzdrowienie jeszcze nie nastąpiło, ponieważ jest to proces. Mam służyć Bogu i bliźniemu nie dlatego, że tak trzeba ale z miłości. Mam się skupiać nie na problemach lecz wpatrywać się w Jezusa. W moim życiu nie ma cudów ponieważ nie żyję Ewangelią, nie żyję na wzór Chrystusa, nie zgadzam się na swój krzyż. Przed rekolekcjami myślałam, że wystarczy o coś poprosić i w końcu Bóg przez moje natręctwo wypełni, że nie będę musiała się trudzić, Teraz wiem, że tak nie jest. Chwała Panu! Czesława l. 53

Do góry



REKOLEKCJE MŁODZIEŻOWE

Rekolekcje dla młodzieży 29-31 październik 2010r. 

Ja na tych rekolekcjach przeżyłem naprawdę coś pięknego. Rzecz, która pozostanie w mojej pamięci, a mianowicie… Bóg pokazał mi tę właściwą drogę, takie światło w tunelu. Bo przyjeżdżając tu na rekolekcje nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Tak naprawdę bardzo mnie ugruntowało świadectwo Krzysia, które było takim potężnym krokiem w przód. Ja dzięki jego świadectwu mogę tak naprawdę powiedzieć KOCHAM CIĘ PANIE BOŻE.

Wyobrażałem sobie te rekolekcje inaczej, bardziej inne. Ale bardzo dużo tu doświadczyłem miłości Pana Boga. Teraz wiem, że Pan będzie mnie prowadził. I dzięki tym rekolekcjom powiem TAK TAK TAK. Pan Bóg wiedział, ze odbuduje Jego relacje.
            Bardziej otworzyłam się przed bogiem i zrozumiałam, że Bóg mnie naprawdę kocha. Zawsze mogę na Niego liczyć.   
        Doświadczyłam obecności Boga w życiu ludzi obecnych na tych rekolekcjach poprzez opowiadania animatorów prowadzących zajęcia. W przeżywaniu tych rekolekcji pomogły mi wspólna modlitwa i śpiew.                                                  

            Myślę, że to był świetny czas zastanowienia się nad sobą i tym, czego tak naprawdę pragnę i życiu i do czego dążę. No i takie wspólne przeżycie (ostatnie) tych rekolekcji ze starą klasą gimnazjum. Czas był świetnie zagospodarowany, było miło i wesoło.

28 - 30.11.2008. Warsztaty taneczne

       Na tych rekolekcjach modliłam się szczególnie za moją rodzinę, za mamę aby odnalazła swoje szczęście, za tatę, który odszedł i za ojczyma. Modliłam się za rodzeństwo i ich dzieci aby umieli zbliżyć się do Pana, żeby uwierzyli, że Pan Bóg chroni ich, że jest Ojcem. Tu Pan Bóg pokazał mi, że nie mogę oszukiwać samej siebie, że Bóg  chce mnie zmienić, ale ja muszę się na to otworzyć. Zrozumiałam, że życie nie polega tylko na braniu i zabieraniu. Mogłam dzielić się tańcem co dało wiele radości - mogłam coś komuś dać. I za ten czas bardzo dziękuję tym ludziom, którzy byli na tych rekolekcjach księdzu, a szczególni Bogu, który nade mną czuwa. i za to chwała Panu. 

      Będąc tutaj miałam być przydzielona do pomocy w kuchni, ale plany się pozmieniały i zostałam uczestniczka tych rekolekcji z czego się bardzo cieszę. W czasie tych rekolekcji zrozumiałam, że Bóg mnie kocha, chce mnie taką jaką jestem naprawdę, be "maski". Wcześniej oddaliłam się bardzo od Jezusa i myślałam, że jeżeli nie byłam u spowiedzi św. to jestem nic nie warta, że Bóg mnie nie zauważa, nie kocha. Ks. Artur pomógł mi zrozumieć, jaki Pan Bóg jest naprawdę. Bardzo się cieszę, że mogłam uczestniczyć w tych rekolekcjach i mogę na świat i siebie patrzeć inaczej, że jestem bardziej otwarta na wszystko co dobre, a przede wszystkim na samego Pana Boga.

        Przyjeżdżając tutaj na rekolekcje nastawiłam się tylko na służbę, a Pan Jezus zaskoczył mnie tym co dla mnie przygotował. Pan pokazał mi, że moje słabości nie są przeszkodą, aby mnie kochał, że nie muszę być idealna, że mogę być sobą. To nie pierwszy raz kiedy Pan Bóg mi to uświadomił, ale to usiłowanie bycia "złym prorokiem" wciąż powraca. Oddałam to całym sercem Panu, aby mnie oczyszczał, przemieniał, bym mogła być wolna. Pan Jezus odnowił też w moim sercu doświadczenie Jego - Boga żywego w Eucharystii, za co bardzo Mu dziękuję! Pan pokazał, że warto Mu służyć. 

Marzec 2006 - temat rekolekcji - "Oto czynię wszystko nowe"

Przyjechałam tu aby pogłębić swoją relację z Jezusem i poznać Go bliżej. Podczas rekolekcji doświadczyłam ogromnej miłości Boga, w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu poczułam w sercu ogromny pokój i pewność, że Jezus jest w moim życiu i że mnie prowadzi. Na modlitwie wstawienniczej Jezus pokazał mi, że powinnam być bardziej otwarta na drugiego człowieka i świadczyć o Nim w codziennym życiu.

Na rekolekcje przyjechałam tak po prostu nie mając szczególnych oczekiwań i pragnień. Bóg pozwolił mi doświadczyć tego, że On chce mnie prowadzić jeszcze bardziej i dalej. On chce bym była zanurzona w Jego miłości, bym słuchała Go i wypełniała Jego wolę.

Szukałam pomocy. Pomocy przy odnalezieniu siebie... siebie w Jezusie. Chciałam uwierzyć, tak po prostu...bez lęku, wątpliwości. Oczekiwałam jakiegoś znaku, abym mogła stwierdzić, która droga jest drogą do Boga, do Prawdy, Miłości, Wiary, Nadziei. Oczekiwałam pomocy w życiu, w trudnościach moich, jak i bliskich mi ludzi. Chciałam pokonać moje słabości. Po tych rekolekcjach czuję się inaczej-spokojniej, radośniej. Najmocniej odczułam obecność Boga poprzez modlitwę wstawienniczą. Teraz wierzę, że nigdy nie jestem sama, że choćby wszyscy mnie zostawili On zostanie ze mną, da mi siłę, wiarę, nadzieję aby przetrwać trudności.

Czerwiec 2006 - temat rekolekcji - "Otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami"

Przyjechałam tutaj, aby być bliżej Boga i bardziej Go poznać. W czasie tych rekolekcji Pan pokazał mi czym jest kłamstwo i jak bardzo dużym jest ono grzechem. Zobaczyłam, że nie warto kłamać i jak wielkie zło wyrządza się innym gdy się kłamie. Bóg pokazał mi czym jest miłość i jak wielka jest jej moc.

To na jakiś czas moje ostatnie rekolekcje w Kunicach, chciałam odpocząć i zbliżyć się do Boga, chciałam pójść na modlitwę wstawienniczą. Umocniłam się w postanowieniu, że chcę być coraz bliżej Boga, żyć Jego Słowem. Modlitwa wstawiennicza przyniosła mi ulgę. Dziękuję Bogu, że mogłam ten jeden raz jeszcze tu przyjechać.

Przyjechałam tu, aby zastanowić się nad swoim postępowaniem i rozeznać czy właściwie wybrałam moją dalszą drogę. Chciałam przed wakacjami umocnić się, aby łatwiej mi było stawić czoła trudnościom. Przez modlitwę i czytanie Pisma Świętego dowiedziałam się nad czym mam pracować. Pan poprzez swoje Słowo uświadomił mi pewne, ważne dla mnie sprawy. Bogu chwała!

Przyjechałem ponieważ chciałem odnowić swoje relacje z Bogiem, ostatnio pogubiłem się w życiu. W czasie rekolekcji znów zaufałem Bogu, oddałem Mu moje życie. Ten czas pomógł mi bardziej zrozumieć czym jest miłość Boga do człowieka. Chciałbym jeszcze bardziej Mu zaufać, jeszcze pewniej iść za Jezusem, żyję nadzieją, że na to przyjdzie czas i tak właśnie będzie. Chwała Panu za to, co już się dokonało, jest mi lżej. Będę iść, dalej iść. Alleluja!

Przyjechałam tutaj sama nie wiem dlaczego, ale cieszę się z tej decyzji. Mimo, że nie chciałam otworzyć swojego serca, podczas adoracji (nawet nie wiem, w którym momencie) poczułam pokój w sercu i zapragnęłam żyć w prawdzie. Wcześniej nie chciałam zerwać z kłamstwem, bo było mi tak wygodniej, ale Jezus pokazał mi, że mogę być wolna i szczęśliwa. Teraz nie żałuję, że tu przyjechałam. Chcę zacząć od nowa, chcę iść za Jezusem!

Luty 2007 - rekolekcje dla młodzieży przygotowującej się do Sakramentu Bierzmowania

Bardzo ważnym dla mnie czasem była modlitwa przebaczenia. Mieliśmy wypisać na kartce osoby, które na s zraniły. Od paru miesięcy nosiłam w serce taką osobę. Życzyłam jej samych najgorszych rzeczy, był to mój przyjaciel, który w trudnym dla mnie czasie odwrócił się ode mnie. Ta modlitwa o przebaczenie bardzo mi pomogła, zrozumiałam, że nic nie zdziałam swą nienawiścią i złością - mogę jedynie stracić. Pokazywano nam tu, że powinniśmy przebaczać, iść przez życie drogą Chrystusową. Jeżeli Jezus przebaczył św. Piotrowi, dlaczego ja mam nie przebaczyć? Od momentu, gdy wrzuciłam kartkę z imieniem tej osoby do skrzynki i po szczerej modlitwie nosze w sercu pokój, nie pałam złością do tej osoby. Nagle w ciągi zaledwie 5 minut rana w mym sercu zaczęła się goić. To prawda! To Jezus zagoił tę ranę! To JEZUS jest LEKARSTWEM! W NIM MOGĘ WSZYSTKO!

W czasie tych rekolekcji zbliżyłem się do Pana Boga, bardziej wierzę w Jego miłość do ludzi, w to, że ON naprawdę nas kocha i potrzebuje. Szczególnie ważnym dla mnie momentem był Sakrament Pojednania, wówczas najbardziej zbliżyłem się do Jezusa, zaufałem Mu, że wybaczył mi grzechy. Przed spowiedzią otrzymaliśmy kartki z pomocniczym rachunkiem sumienia. Był na tej kartce wyszczególniony jeden z grzechów, którego nie wypowiedziałem dotąd nigdy na spowiedzi, zwyczajnie wstydziłem się, bałem się jak ksiądz zareaguje. Myślałem nad tym czy mam tym razem powiedzieć ten grzech, czy nie i zdecydowałem, że nie powiem - znów się bałem. Kiedy poproszono kolejną osobę do spowiedzi, poszedłem (bardzo mi zależałem by iść do ks. Mariusza - nie wiem dlaczego) Oczywiście wyznałem wszystkie grzechy oprócz tego jednego, a wtedy ksiądz zapytał mnie właśnie o ten grzech - przyznałem się. Zaczęła się rozmowa, taka na "luzie" Jestem pewien, że Bóg bardzo chciał abym wyznał ten grzech i bardzo mi w tym pomógł. Dzięki otwartości animatorów mogłem bardziej uwierzyć w Boga, oni bardzo nam pomagali przeżyć ten czas. Dziękuję za to wszystko czego doświadczyłem na tych rekolekcjach.

Podczas rekolekcji Pan Bóg tchnął we mnie ciszę, którą odczuwałam wewnętrznie od pierwszego dnia aż do końca. Nie wiem co będzie później, ale wiem jedno - będę starała się utrzymywać tę ciszę jak najdłużej. pomogła mi ona oderwać się od codziennego hałasu, trosk i zmartwień. Pokochałam tę ciszę!

   Te rekolekcje pomogły mi inaczej patrzeć na Boga. Dały mi wiele do myślenia i spowodowały, że zaczęłam się zastanawiać nad swoim postępowaniem i życiem. Czas, który tu przeżyłam przekonał mnie do tego by więcej czasu poświęcić na wyciszenie i modlitwę. Myślę, że teraz wiele się we mnie zmieni, będę próbowała więcej niż do tej pory obcować z Bogiem.

Rekolekcje pozwoliły mi uzyskać wewnętrzną harmonię i spokój. Doświadczyłam miłosierdzia Bożego. Zrozumiałam, że Bóg nie jest w stanie nas zmienić jeżeli sami nie będziemy tego chcieli, jeżeli nie będziemy chcieli przyjąć Go do naszego życia i otworzyć dla Niego serca. Dużo dały mi do myślenia świadectwa innych osób dotyczących obecności Jezusa w ich życiu. Bardziej niż kiedyś zaczęłam dostrzegać Go w sobie i swoim codziennym życiu.

Do góry


REKOLEKCJE OGÓLNO - MŁODZIEŻOWE

Maj 2006 - temat rekolekcji - "Bóg dał mi wszystko i Siebie, a ja..."

Przychodząc na te rekolekcje byłam w dziwnym stanie... Raczej traktowałam to jako mus. Oczywiście miałam świadomość, że ten czas ma mi w pewien sposób pomóc. Z czasem jednak, po wysłuchaniu konferencji głoszonych przez kapłana, Eucharystii, czy wspólnym śpiewie i modlitwie, wspólnym radowaniu się, spożywaniu posiłków, rozmawianiu z całkiem obcymi, nowopoznanymi , a także dużo starszymi od siebie ludźmi - doświadczyłam czegoś wspaniałego. Odczuwałam bliskość i obecność Pana Boga, odczuwałam obecność Ducha Świętego. Zaczęłam rozumieć jak wiele Bóg mi dał, dając mi wszystko - dając mi siebie. Dając mi siebie poprzez innych ludzi, którzy mnie obdarzają dobrocią i miłością, bo to przecież Bóg jest Miłością. Miałam okazję skorzystać z daru modlitwy wstawienniczej i starałam się, staram i nadal będę się starała jak najlepiej przyjąć ten dar. Dobrze, chętnie i radośnie. Z Panem Bogiem w sercu.

Przyjechałam na te rekolekcje z chęcią pogłębienia relacji z Bogiem, radosnego uwielbienia Go. Przyjechałam, aby doświadczyć pokoju w sercu. Pan pokazał mi, że podobają Mu się rzeczy małe, czynione z miłością na Jego chwałę. Teraz pragnę, aby każdy mój uczynek, każdy krok, wszystkie trudności były na Jego chwałę. Chcę rzucać Panu kwiaty, tak ja to czyniła święta Tereska. Pokazał mi Pan, że nie mam martwić się o to, co będzie jutro, że mam Mu zaufać, powierzyć Mu każdy dzień, czynić wszystko na Jego chwałę. po za tym zrozumiałam, jak wiele dał mi Bóg. On dał mi wszystko i siebie. Za to chwała Panu! Największą radością było dal mnie radosne uwielbianie Boga śpiewem, a nadzieję przyniosła mi modlitwa wstawiennicza.

Moja obecność na rekolekcjach to wciąż zgłębianie wiedzy o Chrystusie i umacnianie się w wierze, nabierania zaufania do tego, że to, co dobre w moim życiu jest Jego udziałem. Podczas tych rekolekcji otrzymałam łaskę i dar cieszenia się tym, co mnie otacza, tym czym obdarował mnie już Pan. Jezus pokazał mi również, że droga do Niego nie jest łatwa, bo sama ją komplikuję i z niej zbaczam. Potrzebuję jeszcze dużo czasu na dokonanie zmian w moim życiu i na nauczenie się akceptowania tego, czego zmienić nie mogę.

Przyjechałam z wielką pustką na te rekolekcje, z ogromnym żalem, z rezygnacją z życia, z niechęcią. Nie wierzyłam, że Jezus może mi pomóc, a może nie chciałam Jego pomocy. Nie chciałam, ani nie oczekiwałam żadnej pomocy. Nie umiałam, nawet nie próbowałam przebaczyć bliskim mi osobom. Pan pokazał mi, że jest przy mnie, że wyciąga do mnie rękę, słyszy i wie, że cierpię. Jezus pokazał mi, że naprawdę mnie kocha i słucha. Otworzył moje serce na Jego głos, na modlitwę. dał zrozumieć, że muszę otworzyć się na przebaczenie, że nie mogę dłużej żyć wspomnieniami. Dodał mi sił!

Od tych rekolekcji oczekiwałam, że Bóg zmieni jakoś moje życie, że doda mi odwagi i nauczy pokory. Na rekolekcjach doświadczyłam obecności Ducha Świętego w moim sercu. Czułam, że Pan zabrał ode mnie moje smutki i troski. Poczułam, że jest naprawdę blisko mnie, że się mną opiekuje i nie pozwoli by ktoś mnie skrzywdził. Przyjechałam tu pierwszy raz i jest to dla mnie piękny czas, w którym odczuwałam obecność Ducha Świętego.

Do góry


 

REKOLEKCJE DLA ZAKOCHANYCH

Wrzesień 2006 - temat rekolekcji - "Przed nami miłość"

Mam na imię Paweł, a moja dziewczyna Ania. Mieszkam i pracuję w Zielonej Górze, natomiast Ania we Wrocławiu. Poznaliśmy się ponad dwa miesiące temu. Przyjeżdżając razem na rekolekcje do Żar w dniach 8-10 września, zadawaliśmy sobie pytania, jakie tematy będą poruszane na nich. Okazało się, że trafiliśmy w dziesiątkę, ponieważ wiedza, jaką usłyszeliśmy na pewno przyda nam się na przyszłość. Przede wszystkim dowiedzieliśmy się o różnicach pomiędzy mężczyzną a kobietą w postrzeganiu rzeczywistości, komunikacji ze sobą, cechach charakteru i przyczynach, skąd biorą się konflikty pomiędzy dwoma płciami. Bardzo ważnym stwierdzeniem była uwaga, aby umieć zaakceptować niektóre Najważniejszym tematem było podkreślenie budowania związku na wierze i Panu Bogu, oraz pokazanie form wspólnej modlitwy. Dzięki rekolekcjom poznaliśmy siebie jeszcze bardziej, gdyż po krótkich wykładach na dany temat była praca w parach. Polegała ona na zastanowieniu się nad odpowiedziami na pytania dotyczące danego zagadnienia. Był to czas, w którym, Pan Bóg umocnił naszą wspólną więź, dał też odpoczynek od szarej codzienności i świata. Świadectwo małżeństw prowadzących warsztaty dało nam nadzieję na to, że dzięki współpracy z łaską Jezusa Chrystusa i budowaniu zdrowych relacji, można zbudować trwały związek, który oprze się różnym burzom. Chwała Panu !

Do góry


Do góry

Copyright © 2006 www.domrekolekcyjnyzary.pl Wszystkie prawa zastrzeżone. Prowadzenie serwisu: ewawiech@wp.pl