|
REKOLEKCJE OGÓLNE
Maryja nauczycielką życia w
Duchu Świętym 10-12.12.2010 r. – prowadził
ks. Zbigniew Tartak
Dziękuję Duchu Święty za kolejną lekcję kształtowania
mojej wiary. Dał mi kapłana, przez którego umacniał moją
więź z Bogiem. Jadąc na rekolekcje pragnąłem usłyszeć
takie nauki. Tak się stało, dziękuje Duchowi Świętemu i
Bogu (Ojcu).
Chwała
Panu!
…….
Przyjęłam bardzo do serca słowa Jezusa- przez Kapłana,
aby zanurzać siebie i każdego człowieka w Krwi
Chrystusa. Zawierzać wszystko Miłosierdziu Bożemu (każdą
pracę, wszystko, najmniejszą myśl), aby Krew Pana
tętniła w całym moim człowieczeństwie. Amen
Krystyna
Jezu, dziękuję Ci za te rekolekcje, gdyż dzięki nim,
otworzyły się moje oczy na sprawy, o których nie miałam
pojęcia.
…….
W końcu moje serce napełniło się miłością Bożą. Serce
moje aż mnie kłuje i pęka w szwach od miłości. Dziękuję
Bogu, że jestem z wami i pragnę dalszych spotkań. Bóg
zapłać!
Dzięki tym rekolekcją poczułam jak w moje serce wszedł
Duch Święty, rozwiązał mi język, powiedział: „ Nie
bój się mówić i wielbić Boga na głos, tak szczerze z
głębi serca, miłości”. Po raz pierwszy w swoim życiu
poczułam rękę samego Ojca, położoną na moim (pewnie)
niezbyt czystym sercu. Dziękuję za ten czas, który tu
przeżyłam, za modlitwę i za łaski Ducha Świętego oraz
obecność mojego Ojca- Taty, który kocha nas tak czystą,
bezwarunkową miłością. Kocham Cię Panie!
…….
Pan przyprowadził mnie do Siebie, żeby wlać w moje serce
swoją Miłość, abym była Jego narzędziem w swojej
rodzinie: dla męża, dla piątki dzieci oraz w pracy wśród
dzieci, młodzieży i nauczycieli, którzy bardzo
potrzebują zanurzenia w Jego Krwi i Miłosierdzia.
Chwała Panu, Maryjo otulaj mnie w każdym momencie
Płaszczem Swej Miłości i pozwól mi trwać z Panem w
każdej chwili życia.
Monika S.
Na tych rekolekcjach Pan Jezus pokazał mi przyczyny
bylejakości mojego życia. Ważne były dla mnie słowa z
orędzia Matki Bożej „wiele pracujecie ale bez
błogosławieństwa”. Mój dzień był do tej pory
podzielony na „modlitwę” i „pracę”, a Jezus ma być cały
czas we wszystkim. Wzruszyły mnie słowa o tym, że Pan
Jezus może być samotny kiedy do Niego nie przychodzimy.
Nigdy tak nie myślałam. Przecież ma ludzi, którzy Go
kochają, a jednak może być samotny beze mnie. Chciałabym
na to nie pozwolić. Dziękuję Bogu za to, że mimo
wrażenia oschłości jakie ostatnio odczuwam, wiele do
mnie dotarło. Oby tylko Słowo wydało owoc. Chwała Bogu!
Ala, 40 lat
Podczas sobotniej Eucharystii doświadczyłam uzdrowienia
relacji z moją mamą, do której żywiłam żal za brak
miłości w dzieciństwie. Ofiarowałam swoje serce,
prosiłam Jezusa Miłosiernego o przemianę mojego serca,
by Maryja we mnie przebaczyła mojej mamie.
Zrozumiałam, że moja mama może w swoim życiu nigdy nie
doświadczyła miłości i dlatego nie potrafiła mi jej
okazać. Po zakończonej Eucharystii zadzwoniłam do mojej
mamy, przeprosiłam ją za wszystkie przykrości jakich
doświadczyła ode mnie i powiedziałam, że bardzo ją
kocham. Chwała Panu!
Bożena
Pan Jezus uzdrowił moje serce i moje życie i ponownie
nauczył mnie widzieć Jezusa, w każdym napotkanym
człowieku. Przypomniał mi o Jego wielkiej miłości i o
swoim miłosierdziu. Wiem, że Jezus kocha mnie taką jaka
jestem. A ja powinnam codziennie prosić Jezusa abym
wzrastała w mojej wierze i umacniała ją.
…….
Moje uczucie tych rekolekcji przeniknęło moje serce,
czuje jak rozrywa mi serce a łzy miłości cisną się na
policzki. Nie mogąc tego zatrzymać modlę się o dzieci,
rodzinę i wytrzymałość, zawierzam siebie Panu Bogu.
…….
Duch Święty rozświetlił moje serce, moją duszę abym
umiała całym życiem wyraźniej widzieć Jezusa Chrystusa,
który jest ze mną w każdym ułamku sekundy.
Bogusia
Owocem tych rekolekcji jest dar przebaczenia i miłość do
mamy…
Bóg zachęca mnie do walki duchowej. Rok temu
doświadczyłam ogromniej mocy modlitwy zanurzenia siebie
i bliskich w Najświętszej Krwi Chrystusa. Usłyszałam tez
słowa, aby modlitwa stała się jak oddech. Dziękuję Bogu
za to nawoływanie do życia tą modlitwą w każdej chwili
życia. Ta modlitwa przemieniała moje serce, przynosiła
pokój serca, zmieniała patrzenie na ludzi i trudne
sytuacje w życiu codziennym. Widzę, jak Bóg uzdalnia
mnie do kochania tych, których spotykam w codzienności,
mocą tej modlitwy.
Dziękuję
Panu za to, że wlał w moje serce i wlewa, gdy powierzam
Jemu siebie i wszystko co mnie spotyka. Chwała Panu!
Alleluja!
…
Duchu Święty, obudziłeś we mnie wszystko na tych
wspaniałych rekolekcjach, w których uczestniczyłam
pierwszy raz. Są one dla mnie drogowskazem na dalsze
moje życie. Nie potrafię wyrazić tego pięknymi słowami.
Jedno słowo, które mnie umocniło, to „Miłość”, która
przeszyła mnie i moją osobę. Dziękuję Ci Duchu Święty,
kocham Cię z całego serca, ze wszystkich sił swoich.
Wyjeżdżam do domu umocniona i wzbogacona Twoim
działaniem. Dziękuję Ci Boże za wszystko i dobrym
ludziom, dzięki którym się tu znalazłam.
…
Po raz kolejny otrzymałam tu szereg łask, po raz kolejny
nawrócenie. Pan Bóg przyciąga, drąży. Jest miłosierny,
nie pokazuje mi całej prawdy o mnie naraz. Może ciężko
byłoby mi się z nią zmierzyć. Jego miłość i miłosierdzie
ogarnia mnie, otacza, opływa.. Jest jak lekarz, jak
ojciec.. Po raz kolejny otrzymuję więcej niż…
oczekiwałam (?!), myślałam (?!). Po raz kolejny
próbowałam po swojemu myśleć, oczekiwać, zgłębiać. Nie
wyobrażam sobie, co będzie kiedyś tam, ale już się
cieszę! Chwała Panu Bogu Najwyższemu!
Amelia, 37 l.
Panie, chcę Ci dziękować, że na nowo przez ręce Maryi
otwierasz mnie na Ducha Świętego, że uczysz mnie miłości
bezinteresownej, prawdziwej, napełnionej Twoją mocą.
Dziękuję Ci, że mogę kochać bliźnich, patrzeć na nich
Twoimi oczyma. Pragnę abyś uczył mnie Twojego patrzenia,
słuchania i bezinteresownego zaufania Twojej mocy w
Duchu Św. Chryste, Boże mój dziękuję, że mnie kochasz.
Dzięki tej miłości, Twojej miłości, mogę kochać
bliźnich. Posyłam mnie do innych i Ty działaj przeze
mnie. Jezu ufam Tobie!
Viola
Pragnę całym sercem podziękować Panu Jezusowi i Matce
Najświętszej za to, że mogłam uczestniczyć w tych
rekolekcjach. Widzę jak bardzo były mi potrzebne teraz
na mojej drodze duchowego życia. Moje serce zostało
jakby odmienione nowym Bożym zapałem, większą
gorliwością w modlitwie, Miłością i zawierzeniem Bożemu
Miłosierdziu. Cudowny nasz Lekarz dotknął i uleczył moją
duszę od małości i powierzchowności, od szarości w
których trwałam od jakiegoś czasu. Promienie słoneczne
dotarły do mojego wnętrza i życie odzyskało na nowo swój
blask. Najwyższemu Bogu, ukochanemu Naszemu Ojcu,
Zbawicielowi naszemu Panu Jezusowi oraz Duchowi Życia-
Świętemu Duchowi, niech będzie cześć i chwała, miłość i
uwielbienie. Teraz i zawsze i na wieki wieków!
Niepokalana Matko Boża- dziękuję!
…
Jadąc na te rekolekcje pragnąłem aby Bóg otworzył moje
serce i pomógł skruszyć moje twarde serce. To pragnienie
zostało mi dane dzięki modlitwie wstawienniczej. Bóg dał
mi nowe życie, wskazał jaką drogą mam iść. Jeśli będę
czynił to co Pan mi wskaże, osiągnę spokój i równowagę.
Wykład księdza był dla mnie wielkim darem. Niech Pan
Błogosławi.
Zbyszek, 63 l.
Decydując się na uczestnictwo w rekolekcjach, pragnęłam
poznać wolę boga względem mnie. Upewnić się, ze Bóg
pragnie tego, abym szła coraz bardziej odważnie Jego
drogą.—drogą Jego miłości. Podczas głoszonych
konferencji i nauczań, Jezus dodał mi siłę i moc
kroczenia za Nim. Zabrał ode mnie moje obawy, lęki,
niepewności. Okazał swoją przeogromną miłość, poprzez
osoby uczestniczące w tych rekolekcjach. Dziękuję tobie
Jezu za Twą miłość, za to ze mogłam uczestniczyć w
rekolekcjach, za kapłana, osoby prowadzące i nas
uczestniczących. Chwała Tobie Panie.
Anna, 64 l.
Panie Jezu, jadąc do Ciebie spodziewałam się … a Bóg
znowu mnie zaskoczył. Zadziwia mnie Jego mądrość, że
robi w moim życiu zupełnie odwrotnie niż ja pragnę.
Zobaczyłam ludzi poranionych przez życie, zagubionych,
zalęknionych, nawet zakompleksionych i pomyślałam:
Panie, my dlatego tu jesteśmy, bo nigdzie nas nie chcą…
Ale w
czasie modlitwy, te z pozoru „liche” istotki, wydały
owoc miłości i ufności do boga. W tych duszach poczułam
jedność opartą na Bogu, ciepło. Zrozumiałam, że właśnie
przez te niepozorne dla świata, niewidzialne na ulicy
istoty Pan dokonuje swojego dzieła. On, Bóg przychodzi w
rzeczach małych i niedoskonałych, w ciszy i pokorze.
Jezus otworzył moje serce abym wyzbyła się lęków że
zostanę kiedyś sama, lęków o tak wiele, które wobec tak
wielkiej miłości są takie małe. Pan Jezus jaśnieje teraz
w moim sercu, bo dał mi wolę służenia mu sobą. Dał laskę
patrzenia na innych Jego oczami. Czuję Go w sobie, w
swojej ciszy która wypełnia teraz moje serce. Czuję Go w
miłości patrzenia Jego oczami na niedoskonałość. Kocham
Go tak mocno, że rano kiedy nikogo nie było przytuliłam
się do tabernakulum, aby mu za to podziękować i aby moje
serce uczynił tabernakulum. Niech dzieje się Twoja wola
Panie.
Dorotka, 44 l.
Jadąc na rekolekcje miałam poczucie, że nie
powinnam tam jechać, coś mi mówiło nie. Wchodząc
do budynku doświadczyłam jednak dziwnego spokoju
wewnętrznego. Same rekolekcje to uczta dla mojej duszy.
Jestem teraz ( a w szczególności po spowiedzi) spokojna,
wyciszona i chcę przez cały czas chwalić Pana. Czuję to
całym moim sercem, że Pan jest we mnie, stoi obok mnie,
wspiera mnie. Jest On teraz całym moim życiem, Bóg
uczynił to, bo miał taki plan wobec mnie. Na dzień
dzisiejszy wiem, że będę trwać w Nim, z Nim i dla Niego.
Kocham Cię Panie całym moim słabym sercem.
Jolka, 62 l.
Jadąc na rekolekcje oczekiwałam spotkania z Bogiem i z
braćmi i siostrami w modlitwie i nauczaniu. Bóg w tym
czasie przemienił mnie, to znaczy uwolnił od strachu i
lęku, obaw które mnie dręczyły i nie pozwalały spokojnie
funkcjonować każdego dnia. Teraz czuje się jakbym była
nowo narodzonym dzieckiem, wesołym, pozbawionym lęku i
strachu. Wiem, że jestem napełniona siłą Ducha Świętego,
którego było mi brak. Dzięki Bogu mam wiele miłości do
wszystkich.
Czesława, 52 l.
Rekolekcje 22-24 październik 2010r. – „Któż jak Bóg”
„Pan ma wielką moc…
w Nim cała nasza siła… Alleluja!”
Pan
Bóg w swojej wielkiej dobroci i miłości do mnie, wyrwał
mnie z hałasu i zabiegania dużego miasta do „ZDROJU WODY
ŻYWEJ” (szkoda, że na ulicach nie ma takich
drogowskazów).
I
mówił i działał i mówił i działał… czyni(ł) cuda:
-
Dał mi czas! Nie spieszył się i nie kazał mi się
spieszyć. Dał poczucie spokoju, harmonii,
niespieszenia się.
-
Dał ludzi, którzy słuchali (jedni) lub zagadywali
(inni) lub pozornie (!!!) nie zwracali na mnie
uwagi. Czułam, że jestem tu potrzebna, akceptowana,
we wspólnocie!
-
Dał łaskę odkrywania/odkrycia czym i jakim jest
Serce Jezusa Kochającego, choć tak bardzo
cierpiącego. Pozwolił poczuć czym jest miłość: Jego
miłość do mnie, miłość do…
-
Dał wolność. Pozwolił otworzyć się, ściągając
bandaże ze starych ran. Pozwolił wypowiedzieć choć
część tego, co od lat noszę w sercu.
-
Dał… dał tak wiele, że nie wiem czy zdołam
zapakować i wywieźć stąd. Po prostu ZDRÓJ ŁASK
--------------------------------------------------
Od momentu, w którym pojawiła się myśl przyjechania tu
(kilka tygodni temu, podczas czytania książki s. Marii o
modlitwie wstawienniczej), wiedziałam że właśnie tu,
właśnie teraz mam tu być.
„Jak
dobrze jest dziękować Ci
Panie…”
Sylwia
Na te rekolekcje
przyjechałam niespodziewanie. Już wcześniej
doświadczałam Bożego prowadzenia na drodze trudności
życiowych i cierpienia. A słowa, które tu usłyszałam,
utwierdziły mnie co do konieczności przyjmowania krzyża
i ofiarowania dla Chrystusa.
Zobaczyłam i zrozumiałam własną słabość i nicość, jak
również błędy, których kiedyś nie dostrzegałam. Pragnę
gorąco podziękować Panu za to światło Ducha Świętego.
Siostry Marii osobiście nie znałam. Czytałam jej książkę
„Modlitwa wstawiennicza”, która bardzo poruszyła mnie i
umocniła w wierze. Myślę, że duchowo jest obecna jakoś w
moim życiu i sądzę, że na pewno w Domu Rekolekcyjnym.
Chwała Panu za Jego Miłosierdzie. Dziękuję Ci Boże.
Mająca przeczucie nowego życia w Duchu…
Ula, 59 lat
Bogu niech będą dzięki za ten czas rekolekcji, Matce
Bożej za zaproszenie tu do Domu Rekolekcyjnego w
Kunicach.
Jest to dla mnie święte miejsce, w którym po raz kolejny
zostałam ożywiona do czytelnego kroczenia Drogą
Chrystusa w obecności Jego Matki. Zrozumiałam, że nie
można opierać się na jednym wydarzeniu, trzeba szukać
potwierdzać, rozeznawać czego oczekuje ode mnie Pan Bóg.
Po raz kolejny przypomniano mi, czym w moim życiu jest
rodzina i czym, kim ja powinnam być dla niej.
Bogu dziękuję za zmianę mojej osoby, ale również za to,
że dokonują się one w moim mężu. Chyba wracam stąd do
domu lepszą żoną, bo mąż posyła mnie tu a kiedyś było
inaczej. Dziękuję za głoszone konferencje, za świętość
która widoczna jest dla nas w Was. Wracam do domu
umocniona, radosna ale głodna Pana Boga.
Dziękuję za ciepłą, rodzinną atmosferę. Za to ze tak
naprawdę pozwolono mi poznać tu siebie, swoje serce,
dziękuję za prowadzenie, za wszystko co usłyszałam co
mogę wykorzystać w swoim życiu rodzinnym, małżeństwie.
Bożena, 46 lat
Jam zwyciężył zło… na tych rekolekcjach bardzo
mocno doświadczyłam obecności siostry Marii
Jurczyńskiej, jej pokoju, radości, oddawania każdego
problemu Jezusowi, jej pokoju, czasu i zatroskania każdą
osobą. Bogu niech będą dzięki, że było mi dane spotkanie
s. Marii na ścieżce swojego życia. Amen.
Krystyna
Pragnę Panu Bogu podziękować za piękny i błogosławiony
czas rekolekcji. Zaskakuje mnie swoją delikatnością i
tym, jaki jest konkretny. Ukazał mi jak wiele mam
jeszcze do zrobienia w swoim życiu, jak mało jeszcze we
mnie Jego miłości. Pokazał mi jak bardzo mnie kocha,
jaka jestem dla Niego ważna. Utwierdził mnie też, że
jestem na dobrej drodze i idę we właściwym kierunku.
Wyjeżdżam z tego domu pełna radości i pokoju.
Przekonana, że będzie dobrze, że Jezus zna całe moje
życie, i że zależy Mu na mnie. Nigdy nie był mną
rozczarowany. Dziękuję za osoby posługujące modlitwą
wstawienniczą, za ich delikatność i zaangażowanie. Nie
znałam s. Marii, ale słuchając świadectw innych osób,
zapragnęłam żyć w takiej komunii jak ona.
Edyta, 38 lat
Przyjechałem zraniony przez ludzi, z którymi
prowadziłem firmę. Przez zamieszanie w tej firmie
zostałem oskarżony o oszustwa i kradzieże. Tym samym,
wspólnota odrzuciła mnie i zwrócili się do mnie jej
przedstawiciele, abym się wycofał z Kościoła. Wynikiem
tego, od dwóch lat nie służę w żaden sposób, pomimo iż
chodzę na spotkania. Dzisiaj, po tych rekolekcjach, wiem
że:
-
dla Pana Boga jestem ważny,
-
tylko On mnie może osądzić,
-
mam trwać dalej w tej wspólnocie, bo to sam Bóg
mnie do niej powołał,
-
to Bóg wyznacza moją drogę,
-
Mam TRWAĆ, TRWAĆ, TRWAĆ
Robert, 39 lat
Chryste dziękuję, że na tych rekolekcjach
dałeś mi silne potwierdzenie tego, że mam trwać przy
boku mojego męża alkoholika. Dałeś mi zrozumieć, że
tylko przeze mnie, będąc Twoim narzędziem, Ty możesz
trafić i poruszyć serce mojego męża. Tylko dzięki
miłości, jaką wlewasz w moje serce, mogę jego kochać,
mogę kochać moje dzieci i ludzi, których Ty Jezu
będziesz stawiał na ścieżkach mojego życia. Tu, w tym
domu, dałeś mi po raz pierwszy łaskę podziękowania za
chorobę mojej mamy (schizofrenia), za zdrowie mojego
taty! Za to, że pomimo tych trudności, Ty jesteś ze mną.
Jezu,
mój miły Zbawicielu, dziękuję że jestem Twoim dzieckiem,
że jestem narzędziem w Twoim ręku, że z twojej łaski
daję się Tobie prowadzić. Jezu, umacniaj moje kroki,
prowadź mnie przez życie. Chryste, nie daj mi nigdy
odejść od Ciebie. A Ty Matyjo, ucz życia wewnętrznego,
duchowego, rodzinnego, wspólnotowego, społecznego.
Viola, 35 lat
Dziękuję Boże za wyjątkowy czas
doświadczenia obecności Jego żywego we mnie i w drugim
człowieku. Po raz kolejny uświadomił, że oczekuje ode
mnie wiary żywej… Dziękuję Jemu za to, że utwierdza mnie
w przekonaniu, iż nie patrzy na moją marność i nędzę,
tylko pragnie abym była narzędziem w Jego rękach, bo On
jest zawsze przy mnie, nawet jeżeli ja o tym nie
pamiętam. Dziękuję za to, że On widzi sens mojego
cierpienia, choć ja tak często jego nie widziałam. On
jest Bogiem Wszechmogącym. Jezus żyje i jest pośród nas!
Któż jak Bóg! Dziękuję za to, że chce abym była jego
naczyniem, nie ulepionym po mojemu ale według Jego
planu.
Mała, 33 lata
Bóg działa! Widzę to teraz bardzo wyraźnie.
Przyjechałam z wieloma „problemami”, Bóg je
zweryfikował. Te, które okazały się „problemami
mniejszej wagi” i ten jeden główny problem, który jest
głęboko w moim sercu i życiu, a dotyczy mojej rodzimy.
Wszystko oddałam Bogu! Otrzymałam wskazówkę (można nawet
powiedzieć- rozwiązanie problemu).
To
nie przypadek, że tutaj w tym czasie jestem.
Potrzebowałam tych rekolekcji, modlitwy wstawienniczej,
utulenia w ramionach boga. Wiem, ze przede mną długa i
przede wszystkim ciężka droga do rozwiązania problemu w
rodzinie, ale ufam, ufam, ufam!!! Chwała Panu!
……
Nie lękaj się, chcę cię ogarnąć Swoim
Pokojem… to słowa, które usłyszałam w pierwszym dniu
rekolekcji. Pan Jezus obdarzył mnie swoim pokojem,
uwolnił mnie od przeszłości i dał laskę przebaczenia i
uzdrowienia. Jezus
żyje.
Basia
Rekolekcje umocniły mnie w wierze w Boga
Wszechmogącego. Bóg okazuje miłosierdzie i miłość, kiedy
przychodzisz taka poraniona, zagubiona, nie dająca sobie
rady z problemami dnia codziennego. Konferencje głoszone
przez osoby posługujące i mówione przez nich świadectwa
ich wiary, wspomnienie śp. Marii Jurczyńskiej, wzbudziły
we mnie pragnienie większej relacji z Panem Bogiem.
Kroczenie za Nim, aby wypełniała się Jego wola w moim
życiu do końca. Cudowny czas ofiarowany, spędzony z
Jezusem, nie jest czasem straconym. Jestem szczęśliwa,
że mogłam tu być.
Kazia, 48 lat
Dziękuję Bogu za to, że chce mnie
wewnętrznie uzdrawiać i uwalniać. Dziękuję, że pozwolił
mi w tych rekolekcjach odkrywać, poznawać siebie takim
jakim jestem naprawdę. Jezus chce mnie wyzwalać i
prostować Jego wykrzywiony obraz. Wybacza i uczy
wybaczania, też sobie. I za to wszystko, czego tu
doświadczam, Chwała Panu!
A., 37 lat
Pogłębiłam wiarę, jestem bliżej Pana Boga. Poznałam
lepiej siebie, chcę kroczyć za Chrystusem i innych ludzi
do Boga prowadzić. Chcę zost
…….
Dziękuję Panu Bogu za dar tych rekolekcji.
Modlitwa wstawiennicza umocniła mnie w wierze i
napełniła moje serce ufnością do Boga Ojca, Syna Jezusa
Chrystusa i Ducha Świętego. Głoszone konferencje
utwierdziły mnie, że Jezus żyje i jest pośród nas.
Amen
Teresa
19-21
– Rekolekcje ogólne: W cieniu Józefa i Maryi o adoracji
eucharystycznej i duchowym
macierzyństwie w intencji uświecenia kapłanów
Przyjechałam z pewnym „odkryciem”
dotyczącym powodów mojej choroby, czyli depresji. Już po
zrozumieniu problemu czułam się lepiej, ale chciałam
przedstawić to Panu Jezusowi i poprosić o modlitwę.
Czuję bardzo dużą ulgę, wolność i
radość. Po raz (chyba?) pierwszy w życiu wierzę, że Bóg
mnie kocha, że troszczy się o mnie przez cale moje
życie, że mimo zranień, z którymi człowiek sam się nie
może uporać, prowadził mnie i „hartował w ogniu”.
Po raz pierwszy czuję ojcowską
miłość Boga Stwórcy do mnie. Czuję się bezpiecznie,
czuję się zadowolona (uwolniona?) ale czas pokaże, bo
tego nie można tak od razu stwierdzić.
Łatwo przyszło mi postanowienie:
Modlić się o kierownika duchowego, czyli o tego jednego
kapłana i za wszystkie osoby konsekrowane, z których on
będzie przecież wybrany.
Alina, 39 lat
Przyjechałam na rekolekcje
wielkopostne, aby przeżyć bliskość Jezusa. Kiedy
przyjechałam ,to z pewną obawą postanowiłam, że będę
adorować Jezusa w nocy.
Jestem trochę zmęczona minionym
rokiem ,a wiedziałam że jeżeli te wszystkie wydarzenia
zostawię Jezusowi, to ja wyjadę z o wiele mniejszym
bagażem.
Od jakiegoś czasu dobro
kapłanów leżało mi na sercu, a te rekolekcje bardzo mi
pomogły w nazwaniu tej troski i miłości do kapłanów,
kleryków i osób konsekrowanych.
Wyjeżdżam stąd z postanowieniem
modlitwy za kapłanów i za nowe powołania kapłańskie.
Dziękuję Jezusowi za ten dar modlitwy za kapłanów,
ponieważ wiem że Jezus nie powołuje świętych, ale tych
którym chce pomagać osiągnąć świetność. Dlatego cieszę
się, że modląc się za świętość kapłanów sama mogę zyskać
wiele w zbliżeniu się do Jezusa.
Owocem czasu spędzonego na
modlitwie adoracyjnej jest łaska modlitwy postem w
piątki, za kapłanów i nowe święte powołania kapłańskie
J
Gosia, 45 lat
Nie
odpoczęłam J
przeciwnie, Pan zadbał bym nie miała tak zwanego czasu
wolnego- wypełnił go służbą, także w nocy.
Pan troskliwie podlewał,
pielęgnował ziarenko powołania do modlitwy za kapłanów,
które dużo wcześniej zasiał w moim sercu; dołączył i
rozwinął nową odrośl- służbę kapłanom. Dziś jeszcze nie
mam pewności (tylko przypuszczenia) jak ta służba
miałaby wyglądać i na czym polegać. Wierzę, że Bóg w
swoim czasie to objawi.
Maria, 46 lat
Przyjeżdżając
na rekolekcje chciałam pogłębić swoją wiarę, ale też
odnaleźć siebie i drogę, która mam iść. Chciałam też
wyciszyć się i poadorować Pana Jezusa, wsłuchać się w
Niego i po prostu być przy Nim, trwać przy Nim!
Będąc na rekolekcjach
zauważyłam jak ważna jest modlitwa za kapłanów,
wcześniej nie miałam takiej świadomości. Miałam kiedyś
okazję przyłączyć się do modlitwy za kapłanów poprzez „Margaretkę”,
ale myślę że wtedy nie dorosłam jeszcze do tego.
Na ten czas postanowiłam ofiarować
czwartkową Eucharystię za jednego kapłana i modlić się o
niego!
Na modlitwie wstawienniczej
dostałam konkretne słowa, co mam dalej czynić aby
zgłębić moją wiarę, aby ją uporządkować, żeby wybrać się
na rekolekcje Ignacjańskie, o których już długo
myślałam, a także sięgnąć do podstaw, do lektury i
Katechizmu Kościoła Katolickiego!
To są konkretnie znaki dla mnie,
na które czekałam (wskazówki na dalszą drogę)
J
Magda, 24 lata
Pragnęłam być na rekolekcjach i w nich uczestniczyć,
modlić się za kaplanów i w różnych intencjach.
Pragnęłam być u spowiedzi, którą
odbyłam z całego życia, za którą Panu Bogu bardzo
dziękuję i z tą myślą jechałam.
Modlę się w margaretkach za
kapłanów i jeszcze będę bardziej się modliła i
ofiarowała Komunię św., Msze św. I inne modlitwy. A w
poniedziałki poszczę za dusze zmarłych księży. I pragnę
otwierać serce, żeby Jezus w nim mieszkał.
Krystyna, 53 lata
Kiedy dostałam zaproszenie do
udziału w tych rekolekcjach, było to dla mnie tak
oczywiste, że wezmę w nich udział, jak to że bez
kapłana trudno wzrastać w chrześcijaństwie.
Kapłani w moim życiu byli obecni
od urodzenia, nie tylko w posłudze ale też na co dzień,
jako dobrzy sąsiedzi. Tak się składa, że zawsze
mieszkałam po sąsiedzku z plebanią.
Kiedy w dorosłym życiu, mój dom
znalazł się w większej odległości od kościoła, to i tak
przewijali się przez niego księża, klerycy. Zawsze w
jakiś sposób byłam z nimi związana modlitwą. Wiem jak
bardzo potrzebowali tej modlitwy.
Przyjeżdżając na rekolekcje
chciałam pogłębić swoja własną formację modlitewną, ale
to czego doświadczyłam przerosło moje oczekiwania.
Pan Jezus pokazał mi, że ma dla
mnie zadanie, które w zasadzie już zostało rozpoczęte.
Cicha piątkowa adoracja Najświętszego Sakramentu w
intencji kapłanów dźwigających krzyże swojego
kapłaństwa.
Będę krzewić w swojej parafii
Duchowe Macierzyństwo Kapłanów.
Dziękuję Bogu Najwyższemu, Matce
Pięknej Miłości, że mnie tu przywiedli.
Lucyna, 52 lata
Przyjechałem tutaj bez żadnych oczekiwań, myślałem że
będą to typowe rekolekcje, jak jedne z wielu… właściwie,
to nawet miałem w planach pojechać gdzie indziej.
Zostałem jednak mocno zaskoczony przez Boga.
Bóg świadomie mnie tu
przyprowadził. Na modlitwie wstawienniczej Jezus
prawdziwie dotknął mego serca, zburzył mur w mojej duszy
spowodowany grzechem, z którym walczyłem… i chociaż
przebaczył mi ten grzech w sakramencie pokuty, to
potrzebna była mi ta modlitwa, aby wymazał skutki tego
grzechu w moim życiu.
Chwała Panu!
Roman, 31 lat
Pan Bóg ugruntował moją
wiedzę i moje przekonania dotyczące troski o kapłanów.
Prowadził mnie poprzez spojrzenie na kapłana jako
człowieka zmagającego się w swym kapłaństwie od
samotności do rozwoju duchowego, świętości, zbawienia…
Poprzez drogę swojego życia, czuje że Bóg powołał mnie i
wybrał do służby modlitwą i oddania swojego cierpienia
za kapłanów, którzy odeszli od kapłaństwa. Będę
ofiarowywać się za ich powrót do służby Bogu w
kapłaństwie, do którego zostali powołani i wyświeceni.
Bogu niech będą dzięki za wszystkie łaski.
Joanna, 41 lat
05-07.12.2008
"Zawierzenie Maryi" (ks. Z. Tartak)
Podczas tych rekolekcji
poczułam jak bardzo mnie kocha Pan Jezus i uświadomiłam
sobie, że nie mogę wątpić bo On jest prawdziwy i
zawsze będzie. Przyjechałam w intencji moich rodziców
żeby się zeszli i byli razem ze sobą do końca życia. A
także żeby mama i jej rodzina uwierzyli w Pana Jezusa.
Daria lat 11.
Na rekolekcje przyjechałem wymodlić
zdrowie dla mojej mamy. Modliłem się także za moją kuzynkę.
Czasami, a nawet często wątpiłem w Boga nie chodziłem do
kościoła i nie modliłem się. Te rekolekcje dużo zmieniły i od
teraz nie zwątpię.
Tomasz 13 lat.
Dopóki nie przyszedł ostatni
rekolekcyjny wieczór - nie wiedziałam, po co Bóg wysłał mnie do
Kunic. Tej nocy uczestniczyłam w modlitwie wstawienniczej, w
której prosiłam o otwarcie mojego serca dla Pana Boga i
całkowite zawierzenie. i choć zabrzmi to absurdalnie, wyśniła mi
się nad ranem sama obecność, bliskość Maryi i różańca - a nie
faworyzowałam nigdy tej modlitwy. Wtedy zrozumiałam: "Módl się
do Mnie" Tego niedzielnego poranka poczułam po raz drugi w życiu
- co to znaczy modlić się żarliwie i śmiać się sercem wchodząc
do kościoła. Bywam sceptyczna. Dużo decyzji podejmuję rozumowo.
A dziś myślę, że tej nocy - tak właśnie upersonifikował się w
moim życiu cud. Bóg do mnie przemówił.
Magda 21 lat.
Przyjechałam
prosić Boga o łaskę nawrócenia dla moich dzieci. Na
pierwszej adoracji Bóg pokazał mi jak mało mam zaufania
do Niego, a moc modlitwy za moje dzieci jest wprost
proporcjonalna do mojej wiary w skuteczność
wypowiadanych słów na modlitwie. Na ostatniej
konferencji dowiedziałam się, że jeżeli mam trudności by
uwierzyć Bogu, zaufać bez reszty, to można prosić Matkę
Bożą, by ona we mnie zawierzyła moje dzieci Bogu. By w
moich modlitwach Ona za mnie ufała w Boże działanie.
Ponad to byłam świadkiem cudownego uzdrowienia Jurka,
który wraz ze swoją siostrą był w mojej grupie
dzielenia. Byłam światkiem, co uczynił Bóg Jurkowi,
wysłuchując modlitw jego siostry. Poznałam jak silna
może być modlitwa wypowiedziana za kogoś z wiarą i
ufnością w Boże działanie. Wiem, że jeśli moje dzieci
nie mają wiary, to Bóg może ich uzdrowić, dzięki mojej
wierze. Chwała Panu.
Wanda lat 55.
24 -
26.10.2008.
"Oto jesteśmy, przychodzimy do Ciebie, bo jesteś Panie Bogiem naszym".
(Jr3,22).
Przyjechałem szukać pomocy i
umocnienia. Zrozumiałem, że ważniejsze od rozwiązania moich
problemów jest moje nawrócenie. Oparcie się na "Skale" jaką jest
Pan Bóg. Wówczas usłyszałem słowa o owcach, które słuchają głosu
Pasterza - to stało się dla mnie wielką nadzieją.
Jezus dał mi pokój w sercu, umocnił
mnie, doświadczyłam Jego bliskości, zanurzyłam się w Nim jak
tylko potrafiłam. Powierzyłam Mu po raz kolejny całe swoje
życie, trudne sprawy i całą rodzinę.
Jadwiga lat 56.
Przyjechałam tu w
stanie wewnętrznych niepokojów, lęku, natłoku
negatywnych myśli związanych z sytuacją w domu rodzinnym
i pracy. Zwykle nie jadę z wyraźnymi oczekiwaniami na
rekolekcje, wiem, że wtedy dokonują się rzeczy, o
których nie jestem wstanie pomyśleć. Dzięki Jezusowi
odzyskałam spokój i wewnętrzną pogodę ducha. chwała
Panu.
Marta lat 32.
Słuchając konferencji na tych
rekolekcjach miałem wrażenie, że są skierowane do mnie. Były to
rzeczy niby oczywiste ale, o których zapomniałem i nie
zauważałem ich. Wyjeżdżam stąd z nową nadzieją.
Anonim.
09-11.11.2008.Więcbork "Rekolekcje
Eucharystyczne"
Dostałem
podczas tych rekolekcji duży dar zrozumienia
głębi Chrystusa podczas mszy świętej i
zrozumienie, jak Bóg kieruje moim życiem abym
był obecny na tych rekolekcjach. Poznałem moc
Ducha Świętego podczas adoracji. W moim sercu
odczułem, że jestem marnym pyłem otrzymując tyle
łaski od Boga, gdzie po raz kolejny
doświadczyłem Jego obecności i dobroci. Jestem
alkoholikiem i to Bóg postawił mi na drodze
ludzi, przez których przybliżyłem się do
Kościoła. To On pokazał mi jak można być
trzeźwym alkoholikiem i cieszyć się każdym
dniem, oraz z radością przeżywać każdy dzień na
nowo - chwała Panu - Felicjan lat 47.
Dotknąłem żywego Jezusa w moim życiu.
Doświadczyłem marności swojego życia. Jezus
pokazał mi moje grzechy i to, co On zrobił z
nimi na krzyżu. Kocham Go i całe życie oddam
Jemu.
- N.... lat 41.
Całe te rekolekcje były odpowiedzią na stawiane
przeze mnie pytania. Pan Bóg bardzo mnie dotknął
Swoim Słowem podczas Eucharystii i świadectwem
Jacka i Halinki. Ja chciałam przeżyć ten czas po
swojemu, ale Duch Święty poprowadził mnie
inaczej i dał mi łaskę otwarcia się na Jego
działanie. Powierzyłam Panu swoje wspomnienia, z
którymi nie umiałam sobie poradzić, które miały
wpływ na moje życie i małżeństwo. Teraz czuję,
że jestem wolna,. Czas adoracji Najświętszego
Sakramentu to najcudowniejsze chwile. Mogłam być
z Nim "twarzą w twarz" , w ciszy, uwielbieniu i
Jego Majestacie. W tym chlebie, w hostii
ujrzałam Oblicze Boże w koronie cierniowej. Było
to dla mnie wielkie pragnienie od dawna.
Zadawałam pytanie: czy to na pewno, czy mi się
tylko wydaje? Odpowiedź otrzymałam z ust ks.
Artura słowami pieśni, która była potwierdzeniem
tego co widziałam. Pierwszy raz także weszłam w
dialog z Jezusem podczas nocnej adoracji.
Małgorzata - lat 35.
Panie Jezu dziękuję Ci za dar ponownego odkrycia
Ciebie i Twojej miłości. Przez Twoją miłość
uwolniłeś mnie od przywiązań i nawyków.
Dziękuje, że uwolniłeś mnie Jezu od lęku pójścia
za Tobą i całkowitego zawierzenia Tobie. Panie
Jezu dałeś mi klucz do mojego wzrostu w wierze
przez ukazanie mi znaczenia Eucharystii, Ofiary
i działania Twojego z mocą. Ten czas rekolekcji
był darem bliskości Ciebie. Dziękuję Ci za Twoją
obecność i pokój, którego świat dać nie może.
Chwałą Panu Ania......
23.05-25.05- „Abyśmy byli jedno – o budowaniu więzi z Bogiem i ludźmi”
Od tych rekolekcji nie
oczekiwałam wiele. Chciałam się tylko spotkać z
koleżanką, której dawno nie widziałam, ale Bóg dał
mi 100 000-kroć więcej niż się spodziewałam.
Przyjechałam tu negatywnie nastawiona do ludzi, mało
otwarta na drugiego człowieka, ale też i na
Chrystusa. Z Brakiem nadziei i wielkim bólem w
sercu. W czasie tych rekolekcji wiele zrozumiałam,
szczególnie podczas modlitwy wstawienniczej , która
dodała mi sił ,nadzieję i wiarę.
Spotkałam tu ludzi , którzy chcieli ze mną
porozmawiać i którzy nie dali mi poczuć ,że jestem
sama. Dzięki nim i Chrystusowi , którego
adorowaliśmy wróciła mi chęć życia i zaufanie do
drugiego człowieka. Poczułam obecność Boga przy
mnie, szczególnie w otaczających mnie osobach. Za te
wszystkie łaski, których doświadczyłam od Pana w
czasie tych rekolekcji: Chwała Panu!
Na
rekolekcje tutaj przyjechałam po raz
pierwszy z pragnieniem zbliżenia się do Boga. Liczyłam
na spowiedź, zrozumienie i dobre rady dotyczące dalszej
drogi życia. Ten krótki weekend dał mi wiele i pomógł
dużo zrozumieć.
Otrzymałam możliwość otworzenia się przed innymi
.Dowiedziałam się, że pomimo wszystkich moich błędów
i grzechów Bóg mnie nie odrzuca, że nadal na mnie
czeka. Do domu wracam pełna optymizmu, radości i
nadziei na to ,że będę mogła
zrealizować plan Jezusa, jaki ma wobec mnie. Kasia.
Przyjechałam tu z
jednym oczekiwaniem, a właściwie z jednym pragnieniem.
Chciałam w czasie tych rekolekcji przystąpić do
Sakramentu pokuty. Nie miałam większych oczekiwań , nie
spodziewałam się niczego wielkiego ,jakichś wielkich
doświadczeń w tym czasie. Bardzo się cieszę, że
tak właśnie było. Pan Bóg nie przyszedł do mnie poprzez
wicher ogromny, ale w lekkim powiewie, w prostocie i
nie dokonał spektakularnych dzieł , ale właśnie w
prostych gestach , słowach i poprzez spowiedź ukazał mi
jak bardzo mnie kocha i że jestem cenna w Jego oczach.
Poczułam w sercu w czasie tych rekolekcji wielki pokój
oraz miłość. Uświadomiłam sobie jak ja bardzo
kocham moich bliskich i jak często
moje zachowania mogą ich ranić ,dlatego teraz wiem,
co czyniłam złego im. Dotarło do mnie ,że
miłosierdzie jest darem Pana Boga i nie jestem w
stanie na niego zapracować. Jezus udziela mi swojego
miłosierdzia ,bo mnie kocha , a nie dlatego
,że uczyniłam coś dobrego.
Jeszcze jednym ważnym aspektem tych rekolekcji
jest dla mnie świadomość ,że Bóg ma dla mnie lepszy
plan, niż ja .Przypomniał mi ,że to Jego wola jest
najważniejsza i że powinnam się poddać Jego
prowadzeniu. Pierwszy raz byłam na modlitwie
wstawienniczej, dodałam mi wiele sił i pokazała mi
dużo moich wad , z którymi powinnam walczyć.
29.02-02.03 – „Czyim jesteś
uczniem?, tj. o warunkach bycia uczniem Jezusa”
Podczas jednej z adoracji
Najświętszego Sakramentu Jezus pokazał mi jaki były
dotychczasowe powody, dla których chciałem za Nim iść.
były to: powinność, obowiązek, czy też zdawanie sobie
sprawy, że On jest jedynym wyjściem. Jezus pokazał mi
także jaki powinien być powód kroczenia za Nim. On chce
abym robił to z miłości do Niego i chce aby moje serce
płonęło, abym był gorący. Podczas modlitwy
wstawienniczej otrzymałem mocne słowa, które dały mi
dużo do myślenia i pokazały czego ode mnie Jezus
oczekuje. myślę, że owoce tych rekolekcji będą widoczne
po jakimś czasie.
Co Bóg uczynił w moim życiu? - Bóg
mnie prowadzi i nie przypadkiem trafiłem w to miejsce.
Oddałem się Jego woli i oddałem Mu życie. W mój świat
stopniowo wraca harmonia i ład. Zaczynam się uśmiechać i
wierzyć w przyszłość z nadzieją. Uczę się cały czas być
uczniem Jezusa, bo jestem jego dzieckiem.
DZIĘKUJĘ BOGU, za to, że oczyścił
moją duszę i zdjął z niej ciężar grzechu. Mogę
przebaczyć do końca. Dziękuję za spokój, który zagościł
w mojej duszy i wiem, że to miłość Boga mnie dotknęła.
Wiem po co przyjechałam tutaj. Zawsze są z tego
owoce. KRZYŻ - teraz potrafię go nieść, ciągle
narzekałam, chciałam iść za Jezusem ale bez krzyża, a
teraz go pokochałam.
Wiem co mam czynić, - mam
porządkować swoje życie. Zadanie mam jedno i jedno
pragnienie, - żyć w obecności Bożej. Dzięki Bożej łasce
mam pragnienie, które mam nadzieję, że Bóg wypełni swoją
miłością, chcę odnowić swoje życie duchowe - modlitwę i
znaleźć kierownika duchowego - myślę, że tutaj zaczął
się mój nowy etap biegu w kierunku zbawienia, mojego
zbawienia. Być uczniem Jezusa jest bardzo trudno, ale
Bóg jest dawcą chcenia i pragnienia.
Luty 2007 - temat
rekolekcji - ""Bóg pragnie nas mieć całkowicie zdrowymi""
Pragnę poznać Ciebie, Panie,
Twoje oczekiwania względem mojej osoby, pragnę jeszcze bardziej
być Twoja. Przemieniasz mnie Panie, kształtujesz modlitwę mojego
serca. Ja nie tylko pragnę, ale oddaję się Tobie. Wzmacniasz
moją ufność, budzisz moje serce do nowego życia. poznałam radość
w trudnościach, chorobie, cierpieniu ciała i ducha. Coraz
bardziej mówisz mi o Twojej miłości, dajesz się poznać i
wzmacniasz moja wiarę. Pomagasz uwierzyć w cuda. Dajesz mi
cierpliwość słuchania, trwania w ciszy mego serca przy Tobie.
Zabrałeś mój chaos, który tworzyłam skupiając się na
przeżyciach. Dałeś mi pokój. A trwanie przy Tobie to nie tylko
mój monolog, ale też zasłuchanie. Dziękuję, że mogę być Twoja.
Angelika l. 29
Starałam się
nie nastawiać, podążałam za natchnieniem. Wiedziałam jednak, że
musi dokonać się jakiś przełom w moim życiu - bardzo męczyłam
się z lękami, może nawet fobiami, które okradały mnie z życia w
pełni, w "obfitości". Domyślałam się, że stanięcie w prawdzie o
sobie może być trudne, a nawet bolesne, ale wiedziałam też, że
konieczne by wydobyć się z duchowej niemocy (nędzy?). Podjęłam
to ryzyko. Podczas rekolekcji przejrzałam się jak w lustrze. Nie
spodziewałam się, że wniknę aż w takie głębie mojego życia, w
tak odległe zakamarki. Zrozumiałam w czym tkwi przyczyna moich
trudności- postawiałam diagnozę. W jednej chwili zrozumiałam, że
wszystko z czym niedomagam, moje uczynki, których nie chcę,
grzech to moja jedyna praprzyczyna. To ja chcę być reżyserem
mojego życia, pragnę również niepodzielnie pisać scenariusz
mojej przyszłości. Dźwigam wszystko na wątłych ramionach z
marnym skutkiem i jestem utrudzona i niezadowolona z wyników
tego wysiłku. Dla Jezusa w tych karkołomnych próbach nie było
miejsca, gdyz bałam się Mu powierzyć ster, zaufać, podpisać czek
in blanco. Zrzuciłam to jarzmo, wracam wolna bez powrozu u szui,
bo tu oddałam wszystko mojemu Mistrzowi. On poprowadzi moje
życie lepiej. Agnieszka l. 34
Przyjechałam do
Kunic na rekolekcje by usłyszeć od Boga prawdę o sobie co trzeba
w moim życiu zmienić, co jest we mnie chore, złe. By Bóg wlał w
moje serce odwagę podążania za Nim, by iść tam, gdzie mnie
posyła. Pragnęłam tez by Bóg wlał w moje serce radość bym
świadczyła o Nim z radością, ponieważ mam świadomość tego, że
będąc ciągle smutną i skupioną na swoich problemach nie pociągam
innych do Jezusa. W czasie rekolekcji Bóg przemienił moje
myślenie. Pokazał mi, że bardziej mam słuchać tego co do mnie
mówi, moje uzdrowienie nie nastąpi w sposób magiczny, mam
współpracować z łaską i nie popadać w zniechęcenie, kiedy
uzdrowienie jeszcze nie nastąpiło, ponieważ jest to proces. Mam
służyć Bogu i bliźniemu nie dlatego, że tak trzeba ale z
miłości. Mam się skupiać nie na problemach lecz wpatrywać się w
Jezusa. W moim życiu nie ma cudów ponieważ nie żyję Ewangelią,
nie żyję na wzór Chrystusa, nie zgadzam się na swój krzyż. Przed
rekolekcjami myślałam, że wystarczy o coś poprosić i w końcu Bóg
przez moje natręctwo wypełni, że nie będę musiała się trudzić,
Teraz wiem, że tak nie jest. Chwała Panu! Czesława l. 53
Do góry
|
REKOLEKCJE MŁODZIEŻOWE
Rekolekcje
dla młodzieży 29-31 październik 2010r.
Ja na tych rekolekcjach przeżyłem naprawdę coś
pięknego. Rzecz, która pozostanie w mojej pamięci, a
mianowicie… Bóg pokazał mi tę właściwą drogę, takie
światło w tunelu. Bo przyjeżdżając tu na rekolekcje nie
wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Tak naprawdę bardzo
mnie ugruntowało świadectwo Krzysia, które było takim
potężnym krokiem w przód. Ja dzięki jego świadectwu mogę
tak naprawdę powiedzieć KOCHAM CIĘ PANIE BOŻE.
Wyobrażałem sobie te rekolekcje inaczej, bardziej inne.
Ale bardzo dużo tu doświadczyłem miłości Pana Boga.
Teraz wiem, że Pan będzie mnie prowadził. I dzięki tym
rekolekcjom powiem TAK TAK TAK. Pan Bóg wiedział, ze
odbuduje Jego relacje.
Bardziej otworzyłam się przed bogiem i
zrozumiałam, że Bóg mnie naprawdę kocha. Zawsze mogę na
Niego liczyć.
Doświadczyłam obecności Boga w życiu
ludzi obecnych na tych rekolekcjach poprzez opowiadania
animatorów prowadzących zajęcia. W przeżywaniu tych
rekolekcji pomogły mi wspólna modlitwa i
śpiew.
Myślę, że to był świetny czas zastanowienia
się nad sobą i tym, czego tak naprawdę pragnę i życiu i
do czego dążę. No i takie wspólne przeżycie (ostatnie)
tych rekolekcji ze starą klasą gimnazjum. Czas był
świetnie zagospodarowany, było miło i wesoło.
28 -
30.11.2008. Warsztaty taneczne
Na tych rekolekcjach modliłam
się szczególnie za moją rodzinę, za mamę aby odnalazła swoje
szczęście, za tatę, który odszedł i za ojczyma. Modliłam się za
rodzeństwo i ich dzieci aby umieli zbliżyć się do Pana, żeby
uwierzyli, że Pan Bóg chroni ich, że jest Ojcem. Tu Pan Bóg
pokazał mi, że nie mogę oszukiwać samej siebie, że Bóg
chce mnie zmienić, ale ja muszę się na to otworzyć. Zrozumiałam,
że życie nie polega tylko na braniu i zabieraniu. Mogłam dzielić
się tańcem co dało wiele radości - mogłam coś komuś dać. I za
ten czas bardzo dziękuję tym ludziom, którzy byli na tych
rekolekcjach księdzu, a szczególni Bogu, który nade mną czuwa. i
za to chwała Panu.
Będąc tutaj miałam być przydzielona do
pomocy w kuchni, ale plany się pozmieniały i zostałam
uczestniczka tych rekolekcji z czego się bardzo cieszę. W czasie
tych rekolekcji zrozumiałam, że Bóg mnie kocha, chce mnie taką
jaką jestem naprawdę, be "maski". Wcześniej oddaliłam się bardzo
od Jezusa i myślałam, że jeżeli nie byłam u spowiedzi św. to
jestem nic nie warta, że Bóg mnie nie zauważa, nie kocha. Ks.
Artur pomógł mi zrozumieć, jaki Pan Bóg jest naprawdę. Bardzo
się cieszę, że mogłam uczestniczyć w tych rekolekcjach i mogę na
świat i siebie patrzeć inaczej, że jestem bardziej otwarta na
wszystko co dobre, a przede wszystkim na samego Pana Boga.
Przyjeżdżając tutaj na rekolekcje nastawiłam się tylko na
służbę, a Pan Jezus zaskoczył mnie tym co dla mnie przygotował.
Pan pokazał mi, że moje słabości nie są przeszkodą, aby mnie
kochał, że nie muszę być idealna, że mogę być sobą. To nie
pierwszy raz kiedy Pan Bóg mi to uświadomił, ale to usiłowanie
bycia "złym prorokiem" wciąż powraca. Oddałam to całym sercem
Panu, aby mnie oczyszczał, przemieniał, bym mogła być wolna. Pan
Jezus odnowił też w moim sercu doświadczenie Jego - Boga żywego
w Eucharystii, za co bardzo Mu dziękuję! Pan pokazał, że warto
Mu służyć.
Marzec 2006 - temat rekolekcji - "Oto czynię wszystko
nowe"
Przyjechałam tu
aby pogłębić swoją relację z Jezusem i poznać Go bliżej. Podczas
rekolekcji doświadczyłam ogromnej miłości Boga, w czasie
adoracji Najświętszego Sakramentu poczułam w sercu ogromny pokój
i pewność, że Jezus jest w moim życiu i że mnie prowadzi. Na
modlitwie wstawienniczej Jezus pokazał mi, że powinnam być
bardziej otwarta na drugiego człowieka i świadczyć o Nim w
codziennym życiu.
Na rekolekcje
przyjechałam tak po prostu nie mając szczególnych oczekiwań i
pragnień. Bóg pozwolił mi doświadczyć tego, że On chce mnie
prowadzić jeszcze bardziej i dalej. On chce bym była zanurzona w
Jego miłości, bym słuchała Go i wypełniała Jego wolę.
Szukałam
pomocy. Pomocy przy odnalezieniu siebie... siebie w Jezusie.
Chciałam uwierzyć, tak po prostu...bez lęku, wątpliwości.
Oczekiwałam jakiegoś znaku, abym mogła stwierdzić, która droga
jest drogą do Boga, do Prawdy, Miłości, Wiary, Nadziei.
Oczekiwałam pomocy w życiu, w trudnościach moich, jak i bliskich
mi ludzi. Chciałam pokonać moje słabości. Po tych rekolekcjach
czuję się inaczej-spokojniej, radośniej. Najmocniej odczułam
obecność Boga poprzez modlitwę wstawienniczą. Teraz wierzę, że
nigdy nie jestem sama, że choćby wszyscy mnie zostawili On
zostanie ze mną, da mi siłę, wiarę, nadzieję aby przetrwać
trudności.
Czerwiec 2006 - temat rekolekcji - "Otrzymacie Jego
moc i będziecie moimi świadkami"
Przyjechałam
tutaj, aby być bliżej Boga i bardziej Go poznać. W czasie tych
rekolekcji Pan pokazał mi czym jest kłamstwo i jak bardzo dużym
jest ono grzechem. Zobaczyłam, że nie warto kłamać i jak wielkie
zło wyrządza się innym gdy się kłamie. Bóg pokazał mi czym jest
miłość i jak wielka jest jej moc.
To na jakiś
czas moje ostatnie rekolekcje w Kunicach, chciałam odpocząć i
zbliżyć się do Boga, chciałam pójść na modlitwę wstawienniczą.
Umocniłam się w postanowieniu, że chcę być coraz bliżej Boga,
żyć Jego Słowem. Modlitwa wstawiennicza przyniosła mi ulgę.
Dziękuję Bogu, że mogłam ten jeden raz jeszcze tu przyjechać.
Przyjechałam
tu, aby zastanowić się nad swoim postępowaniem i rozeznać czy
właściwie wybrałam moją dalszą drogę. Chciałam przed wakacjami
umocnić się, aby łatwiej mi było stawić czoła trudnościom. Przez
modlitwę i czytanie Pisma Świętego dowiedziałam się nad czym mam
pracować. Pan poprzez swoje Słowo uświadomił mi pewne, ważne dla
mnie sprawy. Bogu chwała!
Przyjechałem
ponieważ chciałem odnowić swoje relacje z Bogiem, ostatnio
pogubiłem się w życiu. W czasie rekolekcji znów zaufałem Bogu,
oddałem Mu moje życie. Ten czas pomógł mi bardziej zrozumieć
czym jest miłość Boga do człowieka. Chciałbym jeszcze bardziej
Mu zaufać, jeszcze pewniej iść za Jezusem, żyję nadzieją, że na
to przyjdzie czas i tak właśnie będzie. Chwała Panu za to, co
już się dokonało, jest mi lżej. Będę iść, dalej iść. Alleluja!
Przyjechałam
tutaj sama nie wiem dlaczego, ale cieszę się z tej decyzji.
Mimo, że nie chciałam otworzyć swojego serca, podczas adoracji
(nawet nie wiem, w którym momencie) poczułam pokój w sercu i
zapragnęłam żyć w prawdzie. Wcześniej nie chciałam zerwać z
kłamstwem, bo było mi tak wygodniej, ale Jezus pokazał mi, że
mogę być wolna i szczęśliwa. Teraz nie żałuję, że tu
przyjechałam. Chcę zacząć od nowa, chcę iść za Jezusem!
Luty 2007 - rekolekcje dla
młodzieży przygotowującej się do
Sakramentu Bierzmowania
Bardzo ważnym
dla mnie czasem była modlitwa przebaczenia. Mieliśmy wypisać na
kartce osoby, które na s zraniły. Od paru miesięcy nosiłam w
serce taką osobę. Życzyłam jej samych najgorszych rzeczy, był to
mój przyjaciel, który w trudnym dla mnie czasie odwrócił się ode
mnie. Ta modlitwa o przebaczenie bardzo mi pomogła, zrozumiałam,
że nic nie zdziałam swą nienawiścią i złością - mogę jedynie
stracić. Pokazywano nam tu, że powinniśmy przebaczać, iść przez
życie drogą Chrystusową. Jeżeli Jezus przebaczył św. Piotrowi,
dlaczego ja mam nie przebaczyć? Od momentu, gdy wrzuciłam kartkę
z imieniem tej osoby do skrzynki i po szczerej modlitwie nosze w
sercu pokój, nie pałam złością do tej osoby. Nagle w ciągi
zaledwie 5 minut rana w mym sercu zaczęła się goić. To prawda!
To Jezus zagoił tę ranę! To JEZUS jest LEKARSTWEM! W NIM MOGĘ
WSZYSTKO!
W czasie tych
rekolekcji zbliżyłem się do Pana Boga, bardziej wierzę w Jego
miłość do ludzi, w to, że ON naprawdę nas kocha i potrzebuje.
Szczególnie ważnym dla mnie momentem był Sakrament Pojednania,
wówczas najbardziej zbliżyłem się do Jezusa, zaufałem Mu, że
wybaczył mi grzechy. Przed spowiedzią otrzymaliśmy kartki z
pomocniczym rachunkiem sumienia. Był na tej kartce
wyszczególniony jeden z grzechów, którego nie wypowiedziałem
dotąd nigdy na spowiedzi, zwyczajnie wstydziłem się, bałem się
jak ksiądz zareaguje. Myślałem nad tym czy mam tym razem
powiedzieć ten grzech, czy nie i zdecydowałem, że nie powiem -
znów się bałem. Kiedy poproszono kolejną osobę do spowiedzi,
poszedłem (bardzo mi zależałem by iść do ks. Mariusza - nie wiem
dlaczego) Oczywiście wyznałem wszystkie grzechy oprócz tego
jednego, a wtedy ksiądz zapytał mnie właśnie o ten grzech -
przyznałem się. Zaczęła się rozmowa, taka na "luzie" Jestem
pewien, że Bóg bardzo chciał abym wyznał ten grzech i bardzo mi
w tym pomógł. Dzięki otwartości animatorów mogłem bardziej
uwierzyć w Boga, oni bardzo nam pomagali przeżyć ten czas.
Dziękuję za to wszystko czego doświadczyłem na tych
rekolekcjach.
Podczas
rekolekcji Pan Bóg tchnął we mnie ciszę, którą odczuwałam
wewnętrznie od pierwszego dnia aż do końca. Nie wiem co będzie
później, ale wiem jedno - będę starała się utrzymywać tę ciszę
jak najdłużej. pomogła mi ona oderwać się od codziennego hałasu,
trosk i zmartwień. Pokochałam tę ciszę!
Te rekolekcje pomogły
mi inaczej patrzeć na Boga. Dały mi wiele do myślenia i
spowodowały, że zaczęłam się zastanawiać nad swoim postępowaniem
i życiem. Czas, który tu przeżyłam przekonał mnie do tego by
więcej czasu poświęcić na wyciszenie i modlitwę. Myślę, że teraz
wiele się we mnie zmieni, będę próbowała więcej niż do tej pory
obcować z Bogiem.
Rekolekcje pozwoliły mi
uzyskać wewnętrzną harmonię i spokój. Doświadczyłam miłosierdzia
Bożego. Zrozumiałam, że Bóg nie jest w stanie nas zmienić jeżeli
sami nie będziemy tego chcieli, jeżeli nie będziemy chcieli
przyjąć Go do naszego życia i otworzyć dla Niego serca. Dużo
dały mi do myślenia świadectwa innych osób dotyczących obecności
Jezusa w ich życiu. Bardziej niż kiedyś zaczęłam dostrzegać Go w
sobie i swoim codziennym życiu.
Do góry
|